Córka opowiedziała mi o "imposter syndrome", zwanym syndromem oszusta.
Podobno uświadomienie sobie, że się go ma, jest dużym sukcesem. Drugim jest świadome obserwowanie go i ostrożne uczenie się mechanizmów jego funkcjonowania.
Jestem na etapie "ostrożne".
Przypominam sobie sytuacje, gdy "udało mi się" zrobić coś dobrze i czułam, że to tylko zbieg okoliczności, przypadek, żadna moja zasługa. Gdy miałam poczucie, że niesłusznie odniosłam sukces.
Chcę z etapu "ostrożnie" przejść do etapu "obiektywnie". I nie dlatego, że mi się uda, tylko dlatego, że dam radę.
Przeczytalam troszeczkę o syndromie oszusta, bo nie wiedziałam, że takie coś istnieje :)
OdpowiedzUsuńNo i... chyba nie mam..... albo chyba mam... ??
No bo wlasciwie cale moje życie, od kiedy mam świadomość co robię, jest wynikiem dobrego losu/szczęścia i mojej świadomej/lub nieświadomej manipulacji, i tylko trochę pracy i kompetencji.
I mam zgryza: jestem oszustem, czy nie? :))))
Dla mnie to też nowość :-)
UsuńZeby mowic o wystapieniu tego syndromu, trzeba chyba najpierw osiagnac jakis sukces, a ja co? Ja jestem tak czy inaczej zlepkiem kompleksow i poczucia swojej niewielkiej wartosci. Moze wiec rzeczywiscie osiagnelam to, co mam, na skutek szczescia, na ktore w ogole nie zasluzylam?
OdpowiedzUsuńKompleksy i niskie poczucie wartości to chyba początek syndromu oszusta... A może koniec...?
Usuńnaprawdę? nic Twojego w Twoim życiu? tylko przypadki szczęśliwe, bądź nie? albo los okrutny i perfidnie uśmiechnięty? okropieństwo - mówię Ci!
OdpowiedzUsuńTo jak mówienie cukrzykowi, jaką to złą chorobą jest cukrzyca...
Usuńooo ciekawe ja takie uczucie miałam chyba dwukrotnie. Pierwszy raz jak zdałam prawo jazdy i do teraz uważam, że niesłusznie bo egzaminator łamał zasady i ględził przez telefon przez cały czas i uważam, że mimo błędów puścił mnie bo bał sie mojego odwołania. A drugi raz jak dostałam nagrodę w pracy od prezydenta miasta dosyć honorowe u nas wyróżnienie do którego wskazała mnie ówczesna dyrektorka. Do tej pory nie uważam, że na nie zasłużyłam.
OdpowiedzUsuńJa to mam często, jeśli nie ciągle
Usuńauć ... to chyba jednak coś z tym musisz zrobić :)
UsuńNiesutająca praca nad sobą...
OdpowiedzUsuń