wtorek, 9 sierpnia 2022

oszusta

Córka opowiedziała mi o "imposter syndrome", zwanym syndromem oszusta.

Podobno uświadomienie sobie, że się go ma, jest dużym sukcesem. Drugim jest świadome obserwowanie go i ostrożne uczenie się mechanizmów jego funkcjonowania.

Jestem na etapie "ostrożne". 

Przypominam sobie sytuacje, gdy "udało mi się" zrobić coś dobrze i czułam, że to tylko zbieg okoliczności, przypadek, żadna moja zasługa. Gdy miałam poczucie, że niesłusznie odniosłam sukces. 

Chcę z etapu "ostrożnie" przejść do etapu "obiektywnie". I nie dlatego, że mi się uda, tylko dlatego, że dam radę. 



10 komentarzy:

  1. Przeczytalam troszeczkę o syndromie oszusta, bo nie wiedziałam, że takie coś istnieje :)
    No i... chyba nie mam..... albo chyba mam... ??
    No bo wlasciwie cale moje życie, od kiedy mam świadomość co robię, jest wynikiem dobrego losu/szczęścia i mojej świadomej/lub nieświadomej manipulacji, i tylko trochę pracy i kompetencji.
    I mam zgryza: jestem oszustem, czy nie? :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zeby mowic o wystapieniu tego syndromu, trzeba chyba najpierw osiagnac jakis sukces, a ja co? Ja jestem tak czy inaczej zlepkiem kompleksow i poczucia swojej niewielkiej wartosci. Moze wiec rzeczywiscie osiagnelam to, co mam, na skutek szczescia, na ktore w ogole nie zasluzylam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompleksy i niskie poczucie wartości to chyba początek syndromu oszusta... A może koniec...?

      Usuń
  3. naprawdę? nic Twojego w Twoim życiu? tylko przypadki szczęśliwe, bądź nie? albo los okrutny i perfidnie uśmiechnięty? okropieństwo - mówię Ci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak mówienie cukrzykowi, jaką to złą chorobą jest cukrzyca...

      Usuń
  4. ooo ciekawe ja takie uczucie miałam chyba dwukrotnie. Pierwszy raz jak zdałam prawo jazdy i do teraz uważam, że niesłusznie bo egzaminator łamał zasady i ględził przez telefon przez cały czas i uważam, że mimo błędów puścił mnie bo bał sie mojego odwołania. A drugi raz jak dostałam nagrodę w pracy od prezydenta miasta dosyć honorowe u nas wyróżnienie do którego wskazała mnie ówczesna dyrektorka. Do tej pory nie uważam, że na nie zasłużyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to mam często, jeśli nie ciągle

      Usuń
    2. auć ... to chyba jednak coś z tym musisz zrobić :)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":