Na początku autorka zamieściła listę utworów, o których jest mowa w powieści i uznałam to za przesadę. A teraz marzę o tym, żeby ich wszystkich posłuchać.
Powieść jest bardzo japońska, czuje się na każdym kroku inną kulturę i inną wrażliwość, ale w przypadku opisów muzyki okazuje się to być zaletą.
"Pszczoły i grom w oddali" Riku Onda. Polecam.
A słowo stało się muzyką.
bardzo mnie zaintrygowałaś ...
OdpowiedzUsuńZupełnie inna niż się spodziewałam. Uwielbiam japońską literaturę, a ta jest inaczej japońska niż inne japońskie powieści ;-)
Usuń