Lubię wyrażać się precyzyjnie o owadach. Nie mówię "żuk" na każdego chrząszcza, odróżniam osę od pszczoły, nie mówię "stonoga" na wija i nie mylę trzmiela z bąkiem.
Lubię również właściwie nazywać atak zwierzęcia na moje powłoki cielesne: osy żądlą, chrząszcze gryzą. Ale co robią komary?
Jak fachowo nazywa się wbicie w skórę ostrego narzędzia i wypompowanie odrobiny krwi?
Wkłucie?
OdpowiedzUsuńAle że jak? Dokończ zdamie:
Usuń"O, komar mnie...!!"
Ja moge dokonczyc, ja moge dokonczyc :)))
Usuń"O, komar mnie ujebal!!"
co prawda nie ma to nic wspolnego z Izabelkowym wkluciem, ale brzmi bardzo stardustowo:)))
Star, "ujebał" niewątpliwie oddaje charakter tego zdarzenia 😉
UsuńStar oczywiście pozamiatała temat ;-) :-D
UsuńTo sie nazywa wielki nietakt i czyn nierzadny!
OdpowiedzUsuńZeby jeszcze sobie chociaz darowal to swedzace znieczulanie, ale NIE, masz, upierdziele cie i jeszcze bedziesz sie potem drapal tydzien. Cierp, to podobno uszlachetnia.
yhhh....
Jeśli tydzień Cię swędzi, toś szczęściara. Ja mam uczulenie i jak mnie uchla w lipcu, drapię się do marca! Mam nadzieję, że dożyję dni, gdy ogłoszą komary gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Z radością dobiję ostatnie sztuki!
UsuńRozumiem, że odrobinkę przesadziłaś z tym marcem, ale serio: mam podobnie! Gorzej reaguje na komary niż na osy! Po użądleniu tylko puchnę. Po komarze puchnę na czerwono i swędzi mnie niemiłosiernie! Nazywam to dla swojego komfortu uczuleniem na komary, ale nie mam na to papierów 😊
UsuńTo jest po prostu świństwo rzadkiej klasy!
OdpowiedzUsuńJednak głupio brzmi "Komar mnie ześwinił" 😉
UsuńFachowo to może pobranie krwi w celach spożywczych...tylko trochę przydługie do przekleństwa ;). Ale w zdaniu " o, komar pobrał moją krew w celu spożywczym " brzmi elegancko, może nawet w obecności królowej Wiktorii by przeszło...... A najlepiej nie dopuszczać do tak nieokreślonych sytuacji ;)). Barbara
OdpowiedzUsuńTylko mam wątpliwości czy to są cele czysto spożywcze. Podibno dochodzi do tego element rozrodczy. Proponuję zatem: "Komar pobrał moją krew w celach spożywczo-rozrodczych". Tylko czy to nie jest odrobinę dwuznaczne? 😉😉
UsuńNo tak, TEGO królowa Wiktoria raczej mogłaby nie tolerować ����. Pozostaje Ci unikanie komarów �� Barbara
UsuńWolałabym, żeby to one mnie unikały... Zwłaszcza ten, który wczoraj na mojej szyi dopuścił się aktu spożywczego 😉
UsuńPił(a) krew z szyi - to musiał byc wampir. Obyś się nie przeobraziła!!!
UsuńA jeśli jednak to w co?
O, to to! Coś dziwnego czuję od wczoraj, a to przecież przeobrażenie! Od czasu do czasu podchodzę do lustra, ale twarz na razie niestety bez zmian... 😉
UsuńNadal jesteś sobą?
UsuńKomar spotyka się z nami na kolacji :)
OdpowiedzUsuńAle ja stawiam. 😉
UsuńTo może " komar ucztował na mojej szyi"?;). Barbara
OdpowiedzUsuńHalo! A gdzie dramatyzm?! To był beztialski atak na moją cielesność! Coś jak połączenie molestowania z rabunkiem! Proszę o nniej poetyckie propozycje! (Prosze wybaczyć, ale piszę to drapiąc się bezustannie. Dziś swędzi jak nie wiem co!) 😁😉
UsuńZa słowo "beztialski" przyznaję sobie złotego komara... Niektóre rzeczy trudno usprawiedliwiać upałem, a szkoda... 😉
UsuńKomar, a ściśle rzecz biorąc, chociaż rzecz to nie, raczej homo sapiens, albo bydło, albo...-komarzyce po nakłuciu skóry pobierają krew. Dlatego, żeby za kilka dni złożyć w wodzie ok. stu jaj.
OdpowiedzUsuńDla dobra dzieci to robi. 😉
UsuńRozbawiłaś mnie, dziękuję.
UsuńKomar Cię może upierdolić. Mnie zresztą też. Podobno lubią moją grupę krwi, sucze syny!
OdpowiedzUsuńPuchnę po takim upierdoleniu.
UsuńMnie tez kochaja. Nawet przez jakis czas podejrzewalam, ze ludzie tylko dlatego zapraszaja mnie na przyjecia przy grillu w ogrodach, ze wtedy cala reszta towarzystwa jest bezpieczna, wszystkie sa moje:))
UsuńTaki gość to skarb! 😉😉 Są też tacy, na których zawsze leci dym z grilla. Też przydatni 😉
Usuńpobór płynów ustrojowych w celach konsumpcyjnych :D
OdpowiedzUsuńDobra jesteś. Ja po rozszerzonej biologii i aż tak ładnie to nie odróżniam co mnie żre :D
Czasem lepiej nie wiedzieć 😉
Usuńwedług mnie komarzyca mnie wypija, albo wysysa - przez rureczkę, jak drinka z kolorową parasolką, którym da takiej istoty jestem. krótko i treściwie.
OdpowiedzUsuńCzy takie myślenie pomaga? 😉
Usuńja zjadam świnie i nie oszukuję, że to kotlet wieprzowy. zjadam kurczaki, a nie drób.
Usuńczemu więc mam nie myśleć o komarach jak o krwiopijcach, dla których jestem kuszącym drinkiem? nałogiem i koniecznością?
udało mi się gdzieś przy obiedzie powiedzieć, że krowa mi smakuje, a koń według mnie jest niejadalny i połowa ludzi zaczęła oglądać własne talerze z wielką podejrzliwością. jak widać nazwa zmienia podejście nawet do prostych tematów.
Należe do tych, dla których nazwa ma znaczenie. Wolę jeść galaretkę niż zemulgowany wywar z kości... 😉
UsuńSpotkałam się tez z określeniem: "komar mnie uchlał" :)
OdpowiedzUsuńDość słuszne 😉
UsuńWszystko toto to "latajace bydlaki" ktore mnie zra (rzrom) !!!!! :)))))))))))
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, co widzę oczami wyobraźni, gdy myślę o latających bydlakach. Chyba bąki, czyli te wredne paskudy, które męczą konie...
UsuńKomar mnie uczynił swoim żywicielem
OdpowiedzUsuńWkłuł się jak pielegniarz, nie wyssał za wiele.
Teraz swędzi, puchnie, dokucza szalenie,
bo "odchodzi" znieczulenie.
Ten podstępny, sku...wiek, uje...ał mnie we śnie,
Mógł mnie bzyknąć bezboleśnie. Hej!
To napisałam ja - Bo, czytaczka pierwszej klasy - z wyrazami wspolczucia dla Kaliny i wszystkich ukochanych przez komary zywicieli.
Bezbolesne bzyknięcie rozbawiło mnie do łez! Hahaha!
Usuńbezlitośnie odpowiem - upierdolenie!
OdpowiedzUsuńpo raz pierwszy od nie wiem jakiego czasu urąbała mnie osa i to trzy razy!!! na raz!(tak wiem jak to brzmi)w nocy, ból był dość upiorny i nieoczekiwanie bolesny. To było około 5 dni temu a pręga czerwona, która pojawiła się zaraz po zejściu opuchlizny jest do dziś i do dziś mnie boli...cholera jasna.
Osa psychopatka!
UsuńI do tego cierpiąca na bezsenność!
Mnie ostatnio coś pokąsało i nie wiem, co to było, ale po kąskach mam czerwone bąble. Najgorsze, że nie mam jak oddać.
OdpowiedzUsuńHahaha! Jak już znajdziesz sposób, oddaj za mnie! Wczoraj wieczorem coś poczułam na karku. Po chwili na ścianie usiadł komar. Moja córka zabiła go dłonią i okazało się, że wypłynęła z niego spora kropla krwi. Mojej! 😊
OdpowiedzUsuń