środa, 16 sierpnia 2017

obecności

- Dzień dobry, Kalino. Tu wujek Zbardzodaleka. Niestety nie możemy z ciocią przyjechać na pogrzeb twojego taty. Ale bardzo chcielibyśmy. Mamy taką propozycję: podczas pogrzebu twojego taty pójdziemy z ciocią na najbliższy cmentarz i sprzątniemy jakiś zaniedbany grób. Czy odpowiada wam taka forma naszej obecności na pogrzebie?
- Naturalnie, wujku. Będzie mi bardzo miło, że będziecie z nami w tym czasie.
-To bardzo dobrze. Oczywiście kwiaty, znicz - wszystko będzie jak trzeba.

Tak było kilka lat temu. Do dziś jestem dumna, że mam takich roztropnych krewnych.

- Kalina, %&#$%@! No %#&@%#! Niech to %&#%@! Bardzo, bardzo cię przepraszam, ale pomyliłam dni i nie przyszłam wczoraj na pogrzeb twojego taty, tylko dzisiaj. Gdy zobaczyłam, że was nie ma, sprawdziłam datę. Czy wyrażasz zgodę, żebym kwiaty i znicz położyła na jakimś innym grobie?
- Naturalnie. Na jakimś starym, poproszę.
- Będzie stary. I jestem z tobą! Wszyscy byli wczoraj, ja jestem dzisiaj!
- Dziękuję. Ściskam.

Tak było kilka lat temu. Do dziś jestem dumna, że mam taką roztropną przyjaciółkę.


Jeśli kiedyś na grobie swoich bliskich znajdziecie świeże kwiaty i znicz, to pomyślcie, że gdzieś jakaś Kalina miała pogrzeb w rodzinie. Pewnie bardzo daleko. I może nie dziś...

31 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Czuję... Minęło kilka małych lat. A jednak dużych...

      Usuń
    2. Blisko i daleko to pojęcia względne. Przeszłość potrafi być bardzo żywa.

      Usuń
    3. A najdziwniejsze jest to, że przeszłość napada na nas bez ostrzeżenia. I łapie za łeb, za kark, za serce i inne takie...

      Usuń
  2. Bardzo to ze tak powiem "pomyslowe" chociaz slowo zupelnie nie pasuje mi do sytuacji a na lepsze mnie nie stac "mozgowo" jestem przyciasna:))
    Tez bylabym dumna z takiej rodziny i przyjaciol, a zmarlemu to juz raczej i tak wszystko jedno...
    Kalino, lata mijaja, lagodza bol ale pustka jest juz na zawsze... buziam:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Pustka zostaje. I każdy czuje ją inaczej...

      Usuń
  3. zaiste interesujący pomysł. Jeszcze się z takim nie spotkałam. A pogrzeb daleko przeliczając na km to jaka to odległość ? bo ja przykładowo jechałam kilka lat temu 650 km nocą żeby na 9.00 zdążyć na pogrzeb ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojacie! 650 km w nocy i sama prowadziłaś?! Nie podjęłabym się takiej trasy w nocy...
      "Nasze" daleko było znacznie bliżej. Ale im starszym się jest, tym jazda w obie strony wydaje się odleglejsza... A ciocia i wujek byli młodzi w czasach minionych :-)

      Usuń
    2. prowadził mój mąż ja jeżdżę tylko do 20 km :D do pracy i nazad i to tylko wtedy gdy mi objazdów nie robią i robót drogowych :)

      Mąż mnie zawoził bo to był pogrzeb mojej najlepszej przyjaciółki.

      Właśnie zdawało mi się, że dla starszych ludzi pogrzeby to dobra okazja by spotkać dawno nie widzianą rodzinę. Przynajmniej u mnie tak jest, że Ci najstarsi zawsze przyjeżdżają

      Usuń
    3. Jeśli jeździsz 20 km, to przejechałabyś i 200. Tak samo się skręca na trzecim, jak i setnym kilometrze. 😉

      Usuń
    4. do pracy mam opracowaną strategię skręcania tylko w prawo :D na 200 km takie objazdu nie dam rady opracować :D

      Usuń
    5. Czuję się teraz jak kierowca rajdowy :-)
      Prowadzenie samochodu nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Obce miasto, obcy kraj - jest ok. Mam kłopoty ze skomplikowanymi zjazdami z autostrady, gdy nawigacja mówi mi, że mój zjazd jest za 400 m... Ja niestety nie mam wyczucia, ile to jest 400 m i często zjeżdżam w złym miejscu ;-)

      Usuń
    6. nie doszłam jeszcze przez 8 lat posiadania prawka do używania nawigacji :D

      Usuń
    7. Nawigacja to moje drugie imię! Po obcych miastach inaczej nie jeżdżę. 😉

      Usuń
    8. ja do obcych miast w ogóle nie jeżdżę :D

      Usuń
  4. Och, ja też jestem półsierotą, to wiesz. Ale oni tylko się przenieśli dwa piętra wyżej.

    Ja nie mam zdrowia na pogrzeby, odwadniam się niesamowicie i wymagam resuscytacji metodą usta-usta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro rano jadę na pogrzeb mamy mojej przyjaciółki... Chyba nikt tego nie lubi...

      Usuń
  5. My jak nie możemy uczestniczyć, zapalamy świeczki w domu. I w przyjaznym czasie "odwiedzamy" groby. Ja tam coś zapisuję o ludziach, są w moich książkach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś popełniłam post o tym jak to jest po pogrzebie. W swoich najdziwniejszych snach nie spodziewałam się, że tak to może wyglądać...a jednak:-) W każdym razie pomysłowe, i mnie by nie przeszkadzało!
    Pożegnałam ojca 5 lat temu, a wczoraj śniło mi się, że do mnie dzwonił. Tylko za szybko odłożył słuchawkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy sen...
      Co Cię tak zaskoczyło? Umieram z ciekawości (być może źle to brzmi w tych okolicznościach ;-) )

      Usuń
    2. Sprawdziłam, nie było Cię wtedy u mnie. Przeczytaj sama w wolnej chwili:
      http://czarnypieprz.blogspot.co.uk/2013/02/czemu-achczemugarbate-karzeki-sikaja-mi.html

      Usuń
    3. Przeczytałam. Bardzo trafne obserwacje. :-)
      Weszłam też na grecki cmentarz, za Twoim linkiem. Co kraj to obyczaj, ale bardzo dziękuję słowiańskim przodkom, że mi nie wymyślili takich obrządków ;-)

      Usuń
    4. hihi...pamiętam, że osłupiałam po zapoznaniu się z greckim obrządkiem....brrrr:-)

      Usuń
    5. Ciekawe, jakie emocje temu towarzyszą. Czy raczej "o, jak się posunął", czy bardziej w kierunku "szybko, szybko, bo wieczorem nasi grają z Realem" ;-)

      Usuń
    6. Czarna se przypomniałam Twojego posta ...wychowywano mnie w szacunku do rodziny wiec nie będę ...ale trzymam się z daleka...telefony, bardzo już nieliczne wizyty, bowiem zawsze mówiłam, że ludzi do kochania i lubienia wybieram sobie sama.
      i z ciekawości zaglądnęłam na grecki cmentarz...wiem, ze to straszne ale mają rację...chyba kremacje nam zostały.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":