niedziela, 20 listopada 2016

kilometrów

digart.pl
- Przecież na wyświetlaczu pojawia ci się informacja, ile kilometrów możesz jeszcze przejechać.
- I pojawiła się. 44. Po dwóch kilometrach było już 32, a po dwóch kolejnych 27. Potem zamiast kilometrów pojawiła się uspokajająca linia, zupełnie jakby pacjent zmarł...
- I co zrobiłaś?
- Zjechałam na najbliższy parking i tam czekałam na męża. Naturalnie znajdowałam się w takim miejscu, że aby do mnie dojechać, mąż musiał pojechać ponad 40 kilometrów dalej, bo nie ma wcześniej zjazdu z autostrady i nie mógł zawrócić. Dzięki całej tej imprezie ja spędziłam godzinę w zimnym, ciemnym samochodzie, a mąż zrobił sobie 100-kilometrową wycieczkę. Do pozytywów należy zaliczyć, że już włożyłam koc do bagażnika. I butelkę z wodą mineralną. I wiem także, że należy wozić ze sobą jakąś książkę. Najlepiej taką, której nie ma się ochoty czytać, ale którą przeczyta się w sytuacji awaryjnej. No i najlepiej jeździć wyłącznie latem, bo gdy temperatura dochodzi w porywach do plus 4, wieje wicher stulecia, a z nieba bezustannie ktoś wylewa wiadra wody, czas płynie wolniej... Dużo wolniej... A zwalnia jeszcze bardziej, gdy w zupełnej ciemności parkuje obok ciebie czarne audi, wysiada z niego czterech bardzo rozrośniętych panów w krótkich kurteczkach i dresowych kapturach i zaczynają przepakowywać coś w bagażniku. Miałam początkowo wrażenie, że robią dla mnie miejsce...

18 komentarzy:

  1. jestem wredna ale tak mnie to rozbawiło, że aż musiałam przeczytać mężowi na głos ... oczywiście skwitował: mam nadzieję, że nie będziesz brała przykładu bo nie mam zamiaru robić sobie 100km wycieczki. Prędzej będziesz woziła kanister z benzyną w bagażniku.

    Nie szkoda światła na czytanie nocą w samochodzie ??? może jeszcze trzeba porządną latarkę mieć ze sobą :D

    A w moim aucie nie ma klimy to model stu letni wtedy ledwie wymyślili nawiewy a o klimie nie słyszeli więc pewnie bym zamarzła i Ci szyjici mogli by mnie wtedy bez problemów w tym bagażniku umieścić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja siedziałam bez klimy i bez światła! Klima działa tylko przy włączonym silniku, który to potrzebuje paliwa. A światła nie mogłam włączyć, żeby nie rozładować akumulatora, co już kiedyś uczyniłam w poprzednim samochodzie... Nie mogłam czytać, bo było za ciemno, chociaż miałam przy sobie dwie świetne książki... Tylko świeczek nie miałam ;-)

      Usuń
    2. no to generalnie stypa na maksa ...

      Usuń
  2. Podobną sytuację kiedyś przeżyłam na autostradzie we Włoszech, kiedy zapaliła się lampka kontrolna paliwa, a znak wskazywał do stacji paliw 12 km, a po 12 km był tylko ślad przy parkingu w postaci wybetonowanego kwadratu. No cóż, działo się. Ale mnie chyba wtedy uradowałby widok rosłych panów, którzy chętnie zabraliby mnie ze sobą w cholerę... hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Moi" panowie wyglądali, jakby niedawno skradli swój samochód z jakiegoś garażu... ;-)

      Usuń
    2. Czasami pozory mylą :) serio

      Usuń
    3. Tak... Być może oni dzisiaj opowiadają o mnie: "I siedziała baba w samym środku niczego w samochodzie, a potem podjechał do niej jakiś facet, coś poszperali i odjechali. Chyba przemytnicy" ;-)

      Usuń
    4. Może doczekasz się memów na fb :P

      Usuń
    5. Pociesza mnie, że było tak ciemno i musieliby mieć kamerę na podczerwień. Albo raczej na podczerń. ;-)

      Usuń
    6. Wyobraź sobie: czarne na czarnym :)

      Usuń
    7. I tylko twarz blada. I oczy z wytrzeszczem przerażenia. ;-)

      Usuń
  3. jesooo to jest wpis dla mnie !!! ku przestrodze, bo mam tę przypadłość jeżdżenia na oparach benzynowych i zawsze każdy bak kończę światełkiem w tunelu, które mnie zmusza do odwiedzenia stacji, bez paniki jednak ... kiedyś się doigram...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz co, teatralno! Jak mój Borsuk.
      - Borsuku, zatankujmy, akurat jest stacja a my na rezerwie.
      - Eee, na nastepnej.
      (powtarzane w nieskonczonosc, az do ostatniej kropli paliwa i zszarganego ostatniego nerwu, ze zaraz staniemy tu gdzies w zagranicznym odludziu, nie mówiac lokalnym narzeczem i nie majac gotówki)

      DOCZEKACIE SIE KIEDYS!

      Usuń
    2. Zaraz, zaraz! Te komentarze zmierzają w jakimś niewłaściwym kierunku! A gdzie słowa podziwu dla mnie, że jednak trapiona wichrem, wodą, zimnem, głodem, ciemnością i samotnością przeżyłam?! No gdzie?!

      Usuń
    3. Dzielna Kalinka, nieustraszona i nie do zdarcia!
      :}

      Usuń
    4. Ach, i och, i jak miło, i nie trzeba było, i ależ skąd, i dziękuję bardzo, i wzajemnie ;-)

      Usuń
  4. No dobrze. Bardzo dzielna Kalina. Zimna krew i takie tam, ale brakuje mi informacji, co z tym paliwem? Małżonek dowiózł w bańce, ciągnął na lince, porzuciliście auto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogą kupna nabył kanister w kolorze pomidorowym i napełnił go życiodajnym płynem ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":