wtorek, 25 października 2016

kotowymi


- Kalinko, kochanie, czy gdybyś akurat przy okazji niechcący przejeżdżała obok sklepu z kotowymi rzeczami, to czy nie sprawiłoby ci większego dyskomfortu kupienie, oczywiście tylko jeśli to nie problem, jednego opakowania, jeśli nie jest za ciężkie, granulek do kuwety?

Po dwóch godzinach, stojąc na wycieraczce Kalina przekazuje swojej rodzicielce paczkę pierwszej jakości kuwecich granulek. Mama uśmiecha się od ucha do ucha.

- Och, bardzo ci kochana Kalinko dziękuję. Jakbyś jeszcze raz przejeżdżała obok tego sklepu, to jeszcze kup kocia karmę. Tę co zawsze.
- A dlaczego, mamo, nie powiedziałaś mi o tej karmie od razu?
- Bo nie chciałam, żebyś musiała dźwigać dwie torby. To takie ciężkie...

8 komentarzy:

  1. Niby mówia, ze licza sie chęci... Ale w praktyce róznie to wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chęci się liczą, naturalnie. W tym przypadku nawet dwukrotnie ;-)

      Usuń
  2. Mama wie, co mówi! Dzieci też się rodzi na raty, pod jednym warunkiem wszakże - że nie rodzi się półgłówków. Wtedy lepiej sparować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że rodziłam na raty, to jeszcze zachowałam baaardzo bezpieczną czasoodległość ;-)

      Usuń
  3. Muślę, że chodzi o to żebyś zaprzyjaźniła się z kotowym sklepem - topografią, personelem, żebyś - kiedy już się dokocisz - czuła się w nim swojsko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam oglądać kocie posłanka w tym sklepie. Wyobrażam sobie zawsze, jaka byłabym szczęśliwa, gdyby sama takie miała... :-)

      Usuń
    2. Mam świnkę, zwaną od niedawna kawią. I nie może ona stać się podwieczorkiem! ;-0

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":