Na zajęcia rewalidacyjne z dziećmi z niepełnosprawnością Kalina przyniosła dziś do szkoły igły, nici, niesparowane skarpetki i guziki. Naszywaliśmy guziki na skarpetki. Powstawały z tego śmieszne potworki.
Ha!
Nie ma sensu kupowanie drogich pomocy dydaktycznych. Dzieci potrzebują życia.
"Nitkę trzeba włożyć do tej dziurki?"
"Igła jest ostra!"
"Nie umiem zrobić supełka..."
:-)
rękodzieło zawsze w cenie ;)
OdpowiedzUsuńĆwiczenie motoryki też:-)
UsuńNo ba, w teatrze dzieciaki teraz robią na krosnach. Kupiłam takie malutkie, że mogą robić kwadraty kolorowe ze starej wełny albo sznurka albo nici bawełnianych i zszywać i wyjdą torebki hipisowskie. jeeee
OdpowiedzUsuńa plastyczka zakupiła wielkie szydełka za 5 złotych i robią ze sznurka w koło takie torby sobie z bawełnianego sznurka. Polecam Kalino.
w przyszłym roku będę znów uczyć plastyki )) tylko dlatego jeszcze rok zostaję i ciesze się jak niewiemco na te nasze wariactwa.
UsuńW mojej szkole plastyka to nuuuda :-(
UsuńKocham pacynko-skarpetki!
OdpowiedzUsuńPrzykazałam troszczyć się o nie :-)
Usuń