niedziela, 2 października 2022

umowę

Uczę biologii. To mam wpisane w umowę o pracę. Tymczasem znacznie częściej niż uczeniem zajmuję się tuleniem, ocieraniem łez, rozmawianiem, wspieraniem, wysłuchiwaniem, rozwiązywaniem różnych dziecięcych problemów, rozwiązywaniem problemów rodziców. Tego nie mam w umowie o pracę.

Wracam po wyczerpującym psychicznie dniu i potrzebuję jakoś poradzić sobie z emocjami, które przypełzły za mną do domu. 

Myślę, że nie we wszystkich szkołach problemy mają taki kaliber. Sąsiedztwo domu dziecka sprawia, że nasza szkoła jest wyjątkowa. Problemy, z którymi przychodzą na lekcje nasi uczniowie są straszne. Nierozwiązywalne. Najgorsze z możliwych. Niewyobrażalne.




5 komentarzy:

  1. A dziecieca psychiatria i psychologia lezy, bo wazniejszy jest haracz dla klechow na wygodne zycie i dziwki plci roznych, wazniejsze ustawienie w zyciu rodziny i znajomkow. Co tam dzieci i mlodziez, wazne ze sie urodzily, a teraz niech sobie same radza. Albo z pomoca Kaliny. Moglabym wyc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie są problemy psychiatryczne, tylko przede wszystkim prawne. Ale i tak nikt o to nie dba...

      Usuń
  2. Kalino wiem i współczuję bardzo. Straszny kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko trzyma się na pracy pojedynczych ludzi. Nie ma działań systemowych.

      Usuń
  3. Orkopnie dołujące. W nocy nie moglam spać i na jednym z portali przeczytałam wywiad ze znanym kucharzem, który wyprowadził się na farmę pod Warszawę. No i nawrócił się, żyje wg przykazań boskich i w stylu Maryi (seriojap******ę), chociaż obraz, który z żoną przedstawiają temu zaprzecza, i najbardziej chyba drażni mnie odwracanie głowy. Właśnie od takich miejsc, o których wpominasz, ludzie, którzy mogliby coś zrobić, zamykają się w swojej kaplicy.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":