Wracam po wyczerpującym psychicznie dniu i potrzebuję jakoś poradzić sobie z emocjami, które przypełzły za mną do domu.
Myślę, że nie we wszystkich szkołach problemy mają taki kaliber. Sąsiedztwo domu dziecka sprawia, że nasza szkoła jest wyjątkowa. Problemy, z którymi przychodzą na lekcje nasi uczniowie są straszne. Nierozwiązywalne. Najgorsze z możliwych. Niewyobrażalne.
A dziecieca psychiatria i psychologia lezy, bo wazniejszy jest haracz dla klechow na wygodne zycie i dziwki plci roznych, wazniejsze ustawienie w zyciu rodziny i znajomkow. Co tam dzieci i mlodziez, wazne ze sie urodzily, a teraz niech sobie same radza. Albo z pomoca Kaliny. Moglabym wyc!
OdpowiedzUsuńTo nawet nie są problemy psychiatryczne, tylko przede wszystkim prawne. Ale i tak nikt o to nie dba...
UsuńKalino wiem i współczuję bardzo. Straszny kraj.
OdpowiedzUsuńWszystko trzyma się na pracy pojedynczych ludzi. Nie ma działań systemowych.
UsuńOrkopnie dołujące. W nocy nie moglam spać i na jednym z portali przeczytałam wywiad ze znanym kucharzem, który wyprowadził się na farmę pod Warszawę. No i nawrócił się, żyje wg przykazań boskich i w stylu Maryi (seriojap******ę), chociaż obraz, który z żoną przedstawiają temu zaprzecza, i najbardziej chyba drażni mnie odwracanie głowy. Właśnie od takich miejsc, o których wpominasz, ludzie, którzy mogliby coś zrobić, zamykają się w swojej kaplicy.
OdpowiedzUsuń