Dziś Kalina usłyszała od przyjaciółki, że osoby optymistyczne lepiej znoszą choroby, ale Kalinie wszelki optymizm wyparował uszami wczoraj w nocy. Gdy okazało się, że Kalina ma zapalenie nerwu kulszowego, czyli rwę kulszową. Jasna cholera, jak to boli...
W ten sposób rodzina jedzie na wakacje bez Kaliny, a Kalina zaklina rzeczywistość, żeby zapalenie nie miało charakteru przewlekłego.
A może jest w tym jakiś sens? Może Kalina musi zacząć dbać o swoje ciało...
Na nerw kulszowy to nie ma mocnych, mozesz nie wiem jak dbac o siebie, a jak ma zlapac, to zlapie. Wracaj szybko do zdrowia. A urlopu jednak troche szkoda.
OdpowiedzUsuńDobrze że nie zachorowałam na wyjeździe...
UsuńKalino (((((((((((ogromnie ci współczuję ale z tego co wiem o rwie, i innych bólach mięśniowo-nerwowych, to nie przeskoczysz. Rozumiem bo mam bóle kręgosłupa i w ogóle ciała, rozmasowywane od roku...a w odcinku lędzwiowym nieco podobne do rwy. Jak widzisz proces rozmasowywania ciała trwaaaaaa i to nie tylko masaż ale i joga i relax, unikanie stresu i powinie być psycholog. Mam przyjaciółkę, którą leczono na rwę - zastrzyki!!! a tu się okazało, że jest tak okropnie pospinana, i że masaże u fizjoterapeuty ją wyleczyły. Trzymaj się kochana i pomyśl nad sobą ))))
OdpowiedzUsuńto byłam ja teatralna ;-)
UsuńZadziwiające jest to, że boli aż do stopy. Jakby ktoś wbijał pręt w mięśnie. Nazwa adekwatna do objawów.
Usuńtego bólu jeszcze nie znam ale współczuję.
OdpowiedzUsuńObyś nie poznała.
Usuń