Kalina jest zwierzęciem lądowym.
Żadne podróże w powietrzu ani podróże po wodzie nie są dla Kaliny tak przyjemne jak podróżowani8e po lądzie.
Choroba morska, która u Kaliny pojawia się również w wersji choroby powietrznej, odbiera Kalinie dobre samopoczucie na długie godziny.
Bidula!
OdpowiedzUsuńPraca stewardessy byłaby moim koszmarem 😉
Usuńprzy 20 locie wszystko mija ;) ja już dobiegam do 30-tego a pierwsze to robiłam w gacie i wyrywałam podłokietniki :D
OdpowiedzUsuńTo nie są moje pierwsze loty. Nie boję się latania, tylko jeszcze kilka godzin po locie czuję się fatalnie. Jest mi niedobrze, kręci mi się w głowie i muszę się położyć... 😔
UsuńI tu Kalino mam podobnie i jeszcze się boje latać. lubie pływać.
OdpowiedzUsuńPływać statkiem i promem nie lubię. Żaglówką po jeziorach - tak 😁
Usuńwyobrażam sobie piekło - pilot stacjonujący na lotniskowcu.
OdpowiedzUsuńTak faktycznie wyglądałoby moje piekło 😁🤐. Plus w gratisie ciasnota i brak spacerów 😁
Usuńeskalując - znienacka wypełznie czcionka nieczytelna, w języku obcym dla 80 % ludzkości i menu godne baaardzo wyrafinowanych podniebień.
UsuńDomyślam się, że czcionka i obcy język to Twoje nocne mary. 😉
UsuńLatam ile latam i zawsze muszę odleżeć, przeleżeć, odetchnąć, a nie mam choroby lokomocyjnej, chyba to jednak nadmiar ludzi, tłok, hałas, żywotność otoczenia ponad miarę... to mnie przytłacza, jak nic. I wszędzie ta polska wulgarność słyszalna zbyt intensywnie.
OdpowiedzUsuńJest mi lepiej gdy mam słuchawki w uszach. Mniejszy hałas.
Usuńtak, to trochę pomaga...
Usuń