Napisałam do przyjaciółki sms: Słyszałaś, że podobno mają być jakieś święta?
Odpisała natychmiast: Podobno tak. Zrobię zakupy w Żabce i poczekam aż miną.
Chodzę do ogrodu mamy i staram się, by był piękny. Stopniowo wymieniam trawnik na łąkę - latem zbierałam z dzikich, pięknych łąk nasiona kwitnących roślin i teraz będę rozsiewać je na łysych plamach na trawniku. Mam nadzieję, że pszczoły mailują już do siebie w tej sprawie i na swojej mapie przelotów zaznaczą ogród mojej mamy czerwoną kropką.
Dziś widziałam gigantycznego trzmiela - latał niezdarnie obok wielkiej tui. Chcę myśleć, że to obudzona z zimowego snu trzmielowa królowa, która planuje założyć w ogrodzie mamy swoje królestwo. To dobra lokalizacja. Cisza, spokój, żadnych oprysków, od czasu do czasu będą jej przeszkadzały audiobooki, słuchane cichutko przez leżącą na leżaku kobietę, ale to chyba można wytrzymać, gdy się jest latającą puchatą kulką z nektarem przyczepionym do nóg.
Jestes wrózka zamieniajaca zwykle trawniki w kolorowe krolestwa trzmieli i pszczól. Dlatego Twoja obecnosc w sluchawkach na hamaku bedzie je tylko motywowac, nigdy zaklócac.
OdpowiedzUsuńOch, bardzo o nie dbam. Rozkładam potłuczone doniczki, żeby mogły chronić się przed deszczem, wystawiam miseczki z wodą, sieję kwiaty miododajne...
Usuńod wielu lat święta mi jakoś tak przelatują. Zaznaczam ich obecność w zasadzie głównie dzięki potrawom które zjadam i gotuję a które są inne niż na co dzień.
OdpowiedzUsuńW tym roku robimy święta wesołe, a nie kulinarne. Taka wersja bardzo mi odpowiada 😁
Usuńnie dość, że nie czuję, to jeszcze nie wierzę i nie potrzebuję.
OdpowiedzUsuńPrzerwa świąteczna w pracy odpowiada mi bardzo 😁
UsuńDobrego po świętach, bo ja obchodzę wszystkie takie wielkim łukiem...
OdpowiedzUsuń