Nawet wiatr i księżyc wielki jak miska z praniem nie są w stanie zepsuć mi humoru.
Dziś zatrułam się czymś i po południu zwijałam się z bólu. I gdy już rozważałam scenariusz pt. "jednak wyjdę z domu i dojdę do apteki", ból brzucha minął. No cud. Mam tylko nadzieję, że w promocji nie dostanę jutro sraczki. Wszyscy pracujący w szkole wiedzą, że sraczka w godzinach pracy jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać nauczyciela, ponieważ nauczyciel nie może za żadne skarby świata opuścić sali lekcyjnej. Inaczej mówiąc, gdy nauczyciel w trybie pilnym musi udać się do toalety, powinien tam zabrać ze sobą całą klasę...
rzadka sprawa. dosłownie. i widok uroczy - cała klasa stłoczona pod drzwiami, za którymi trwa operacja usunięcia "towaru". cóż za lekcja życia.
OdpowiedzUsuńUczę biologii, więc uczniowie są przyzwyczajeni, że omawiamy tematy fizjologiczne teoretycznie ;-)
UsuńI tutaj przydaje się nauczanie zdalne. Siedzisz na tronie, z tłem ładnie zrobionym, wykadrowanym odpowiednio, by nikt nie wpadł na pomysł, że to toaleta. Jedynie na dźwięki trzeba uważać.
OdpowiedzUsuńHahaha! I dźwięk spuszczanej wody w tle :-)
UsuńWspółczuje, ale może niedziala będzie łaskawa i kolejne dni :*
OdpowiedzUsuń