W poniedziałek Kalinowy mąż i córka jadą na tygodniowy spacer w góry. Oboje są pocovidowymi umęczeńcami, więc raczej pochodzą po mostkach, ścieżkach i dróżkach niż po pagórkach.
Kalina zostaje na 6 dni (słownie: sześć długich, zimowych dni) sama w domu i będzie pisać.
Temat odkładany od kilku lat, materiały zebrane, zapas kawy przygotowany.
Jest jeszcze druga wersja: Kalina wsiada w samolot i leci na drugi koniec świata, żeby pobyć ze starszą córką podczas jej egzaminów. I odmiana wersji drugiej: Kalina jedzie tam samochodem.
Cokolwiek się stanie, będzie dobrze.
Same dobre wybory przede mną, a i tak smutno mi okropnie...
wow, a co Kalina chce pisać? Mam nadzieję, że to nie donosy? I gdzie, u licha, przebywa infantka?
OdpowiedzUsuńInfantka w Hadze. Tam liczba zakażonych niedługo będzie większa niż liczba mieszkańców...
Usuńboooże dlaczego ciągle musi być smutno. pomysł Kalino, że za 3 tygodnie kiedy akurat przypadną moje ferie...świata już nie będzię ((((((((((((((((((
OdpowiedzUsuńNie będzie TEGO świata. Będzie ten inny, zatrzytygodniowy.
UsuńWracamy do szkół za tydzień. Połowa dzieci właśnie przyjedzie z zimowisk, na których wymieni się wirusami z kolegami z innych szkół. Nie tylko koronawirusem, ale też grypą, sraczką, ospą i do tego pojaw się tradycyjna poferyjna wszawica...
ech to się nigdy nie skończy ...
Usuńna drugi koniec samochodem... wystarczy czasu, by choć chwilę pobyć?
OdpowiedzUsuńwspaniale, miej dobry czas, tak czy siak.
OdpowiedzUsuń