środa, 9 sierpnia 2017

działającego

Słowo honoru, że pamiętam niektóre liczby. Na przykład pesele swojej rodziny (tak, tak! moje drugie imię to EuGeniusz!), własny NIP, czasami nawet piny do kart płatniczych. Jednak za żadne skarby świata nie mogę zapamiętać pinu, którym się odblokowuje telefon po jego wyłączeniu. Ten, którego można wstukać tylko trzy razy...
Gdy wyjeżdżam z domu na kilka dni, przeważnie dzwonię do domowników w momencie, gdy bateria w telefonie wskazuje kilka procent i błagam, żeby biegli jak rącze gazele do lodówki i z niej przeczytali i podali mi pin. Po czym zapisuję go na tym, co akurat mam pod ręką. Najczęściej jest to szyba w samochodzie, a piszę cyfry (przepraszam wrażliwych estetów za ohydę i wulgarność) oślinionym palcem... A potem odczytuję je, patrząc pod słońce... Wstyd mi za to bardzo i wiem, że nie zostanę miss Pomorza Śląskiego z tego powodu.


etuistudio.pl
Tym razem wyjechaliśmy na urlop we czworo i nie było nikogo, kto by do lodówki zdążył na czas. A mój telefon się wyłączył. Na samym początku wyjazdu.

To był wstęp. Teraz jest treść zasadnicza:

Jasna pogoda, jak cudownie jest wyjechać na wakacje i nie mieć działającego telefonu!!! Żadnych maili, żadnego przeglądania bzdurnych stron, żadnego poczucia, że natychmiast muszę coś zrobić, żadnego myślenia o karambolach na autostradzie, seryjnych mordercach, obłudnych politykach, plagach egipskich i gradobiciach! Nikt mi nie przypominał o zagrożeniu terroryzmem, konieczności brania kredytów oraz niebezpieczeństwie latania samolotem. Telefon zamieszkał na tydzień w sejfie i nie wyszedł z niego ani razu! Nie musiałam go ciągle szukać w torebce, nie musiałam się martwić, że go zostawiłam w samochodzie na widocznym miejscu, nie musiałam się martwić, że nie usłyszałam, jak ktoś dzwonił. Nic. Wielkie, cudowne, wakacyjne NIC!

No każdemu życzę!

19 komentarzy:

  1. ha ha ha święte słowa. Człowiek tego nie widzi póki coś mu się z telefonem nie stanie. Ja potrafię gdzieś pojechać i nie zabrać bo mąż zawsze ma. A ostatnio teraz na urlopie nie załatwiłam roamingu jak usłyszałam, że minuta rozmowy kosztować będzie 4,50 zł (sic!) więc telefon miałam ale, że nikt do mnie nie pisał bo nie chciał płacić haraczy, ja do nikogo też bom sknera a WIFI było ale strasznie muliło no to też przez cały urlop 2 tygodnie korzystałam sporadycznie. Poza tym miałam o 9h zmianę czasu więc jak dzwoniła Pani ze sklepu gdzie oddałam reklamację przed wyjazdem to ja spałam jak zabita i i tak nie słyszałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleko wylądowałaś, Polly... Daleko... :-)

      Usuń
    2. niom ... far far away :D

      Usuń
  2. ja tam wolę sama decydować o tym wakacyjnym NIC, znaczy nie chcę, to wyłączam, chcę to włączam achachahahaha ale Ci pojechałam )))))))) zmień sobie ten numer na dozapamiętania )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo wiesz - rotawirus czuwa!!!

      Usuń
    2. Reszta rodziny miała telefony, więc mogliśmy zadzwonić w razie rotawirusa. (Uwielbiam mikrobiologów za te poetyckie nazwy: Klebsiella, Pneumokoki, Rotawirus, Salmonella - no same cuda. A to wszystko syf i malaria ;-) )

      Usuń
  3. Ja wyrobiłam w sobie niepodległość względem telefonu. Zdarza się, że dzwoni, a ja nie w nastroju i on sobie dzwoni, a ja sobie... nie dzwonię. Ma fajną melodyjkę, słucham sobie melodyjki. To ja rządzę, nie ten mały komputerek. On służy do łapania pokemonów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdraszczam... Mój telefon rządzi. I poczucie, że świat się zawali, gdy nie odbiorę, też rządzi. ;-)

      Usuń
  4. A ja też pamiętam pesele, nip i piny, tralalala ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że jestem jedyna taka... ;-)

      Usuń
  5. Pamietam wszystkie daty (nawet te niepotrzebne, np. urodziny sasiadki z dziecinstwa) numery, piny itp. Ba, pamietam nawet numer mojego pierwszego w Polsce dowodu tozsamosci JB4500130 i prosze niech mi ktos powie po jaka jasna cholere ja to pamietam?
    Rzeczony dowod dostalam 45 lat temu, w Polsce nie mieszkam juz od 33 lat, a querva nie moge sie pozbyc z pamieci tego numeru(!!!)
    To juz nie jest wygoda, to jest przeklenstwo:))) A telefonu po prostu nie blokuje, bo i po co? Uwazam, ze nie mam takiej potrzeby, nie robie na nim nic co interesowaloby potencjalnego zlodzieja. Nie mam nawet maila przyspawanego do telefonu, bo lubie byc wolna:)) Jak dzwoni to najczesciej nawet nie reaguje, niech sobie dzwoni, jak bedzie dzwonil trzy razy pod rzad to moze odbiore bo to akurat moze byc cos waznego. Olewam telefon, po prostu jedna smycz mniej:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stardust, nie myślałaś o świadczeniu takich usług dla ludności: zapamiętywanie liczb? I przy okienku bankowym tylko krótki mail do Ciebie i od razu człowiek może podać pesel, numer konta i regon? ;-)

      Usuń
    2. Jeszcze na to nie wpadlam :))) ale kto wie, z nudow mozna rozne rzeczy robic.

      Usuń
    3. Gdybyś się zdecydowała, to poproszę o zniżkę 😀

      Usuń
  6. Pin do telefonu akurat pamiętam, te do kart też. Telefon czasem przełączam na wibracje. To miłe. Niby nie jest wyłączony, ale wibracje nie zawsze się czuje. Zwłaszcza negatywne wibracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po czym odróżniasz pozytywne wibracje od negatywnych? W przypadku telefonu, oczywiście. W innych przypadkach sobie radzę ;-)

      Usuń
  7. A ja tylko pin pamiętam do karty i tyle tego, no i datę urodzenia, na szczęście pesel tutaj nikogo nie interesuje. Miałam weekend bez telefonu, fajnie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telefon i komputer skracają mi dobę... 😉

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":