Gdy wyjeżdżam z domu na kilka dni, przeważnie dzwonię do domowników w momencie, gdy bateria w telefonie wskazuje kilka procent i błagam, żeby biegli jak rącze gazele do lodówki i z niej przeczytali i podali mi pin. Po czym zapisuję go na tym, co akurat mam pod ręką. Najczęściej jest to szyba w samochodzie, a piszę cyfry (przepraszam wrażliwych estetów za ohydę i wulgarność) oślinionym palcem... A potem odczytuję je, patrząc pod słońce... Wstyd mi za to bardzo i wiem, że nie zostanę miss Pomorza Śląskiego z tego powodu.
![]() |
| etuistudio.pl |
To był wstęp. Teraz jest treść zasadnicza:
Jasna pogoda, jak cudownie jest wyjechać na wakacje i nie mieć działającego telefonu!!! Żadnych maili, żadnego przeglądania bzdurnych stron, żadnego poczucia, że natychmiast muszę coś zrobić, żadnego myślenia o karambolach na autostradzie, seryjnych mordercach, obłudnych politykach, plagach egipskich i gradobiciach! Nikt mi nie przypominał o zagrożeniu terroryzmem, konieczności brania kredytów oraz niebezpieczeństwie latania samolotem. Telefon zamieszkał na tydzień w sejfie i nie wyszedł z niego ani razu! Nie musiałam go ciągle szukać w torebce, nie musiałam się martwić, że go zostawiłam w samochodzie na widocznym miejscu, nie musiałam się martwić, że nie usłyszałam, jak ktoś dzwonił. Nic. Wielkie, cudowne, wakacyjne NIC!
No każdemu życzę!

ha ha ha święte słowa. Człowiek tego nie widzi póki coś mu się z telefonem nie stanie. Ja potrafię gdzieś pojechać i nie zabrać bo mąż zawsze ma. A ostatnio teraz na urlopie nie załatwiłam roamingu jak usłyszałam, że minuta rozmowy kosztować będzie 4,50 zł (sic!) więc telefon miałam ale, że nikt do mnie nie pisał bo nie chciał płacić haraczy, ja do nikogo też bom sknera a WIFI było ale strasznie muliło no to też przez cały urlop 2 tygodnie korzystałam sporadycznie. Poza tym miałam o 9h zmianę czasu więc jak dzwoniła Pani ze sklepu gdzie oddałam reklamację przed wyjazdem to ja spałam jak zabita i i tak nie słyszałam :D
OdpowiedzUsuńDaleko wylądowałaś, Polly... Daleko... :-)
Usuńniom ... far far away :D
UsuńLucky you! 😀
Usuńja tam wolę sama decydować o tym wakacyjnym NIC, znaczy nie chcę, to wyłączam, chcę to włączam achachahahaha ale Ci pojechałam )))))))) zmień sobie ten numer na dozapamiętania )))
OdpowiedzUsuńbo wiesz - rotawirus czuwa!!!
UsuńReszta rodziny miała telefony, więc mogliśmy zadzwonić w razie rotawirusa. (Uwielbiam mikrobiologów za te poetyckie nazwy: Klebsiella, Pneumokoki, Rotawirus, Salmonella - no same cuda. A to wszystko syf i malaria ;-) )
UsuńJa wyrobiłam w sobie niepodległość względem telefonu. Zdarza się, że dzwoni, a ja nie w nastroju i on sobie dzwoni, a ja sobie... nie dzwonię. Ma fajną melodyjkę, słucham sobie melodyjki. To ja rządzę, nie ten mały komputerek. On służy do łapania pokemonów :D
OdpowiedzUsuńZazdraszczam... Mój telefon rządzi. I poczucie, że świat się zawali, gdy nie odbiorę, też rządzi. ;-)
UsuńA ja też pamiętam pesele, nip i piny, tralalala ;-)))
OdpowiedzUsuńA myślałam, że jestem jedyna taka... ;-)
UsuńPamietam wszystkie daty (nawet te niepotrzebne, np. urodziny sasiadki z dziecinstwa) numery, piny itp. Ba, pamietam nawet numer mojego pierwszego w Polsce dowodu tozsamosci JB4500130 i prosze niech mi ktos powie po jaka jasna cholere ja to pamietam?
OdpowiedzUsuńRzeczony dowod dostalam 45 lat temu, w Polsce nie mieszkam juz od 33 lat, a querva nie moge sie pozbyc z pamieci tego numeru(!!!)
To juz nie jest wygoda, to jest przeklenstwo:))) A telefonu po prostu nie blokuje, bo i po co? Uwazam, ze nie mam takiej potrzeby, nie robie na nim nic co interesowaloby potencjalnego zlodzieja. Nie mam nawet maila przyspawanego do telefonu, bo lubie byc wolna:)) Jak dzwoni to najczesciej nawet nie reaguje, niech sobie dzwoni, jak bedzie dzwonil trzy razy pod rzad to moze odbiore bo to akurat moze byc cos waznego. Olewam telefon, po prostu jedna smycz mniej:)))
Stardust, nie myślałaś o świadczeniu takich usług dla ludności: zapamiętywanie liczb? I przy okienku bankowym tylko krótki mail do Ciebie i od razu człowiek może podać pesel, numer konta i regon? ;-)
UsuńJeszcze na to nie wpadlam :))) ale kto wie, z nudow mozna rozne rzeczy robic.
UsuńGdybyś się zdecydowała, to poproszę o zniżkę 😀
UsuńPin do telefonu akurat pamiętam, te do kart też. Telefon czasem przełączam na wibracje. To miłe. Niby nie jest wyłączony, ale wibracje nie zawsze się czuje. Zwłaszcza negatywne wibracje :)
OdpowiedzUsuńPo czym odróżniasz pozytywne wibracje od negatywnych? W przypadku telefonu, oczywiście. W innych przypadkach sobie radzę ;-)
UsuńA ja tylko pin pamiętam do karty i tyle tego, no i datę urodzenia, na szczęście pesel tutaj nikogo nie interesuje. Miałam weekend bez telefonu, fajnie było :)
OdpowiedzUsuńTelefon i komputer skracają mi dobę... 😉
Usuń