- Zadzwoniłam do M. z szorstką informacją, że zapomniała mi przysłać maila z adresem knajpki, w której się jutro spotykamy. A ona na to, że spotykamy się, owszem, 21. w sobotę, ale marca, a nie lutego...- 21 marca też przypada w sobotę?
- To wszystko przez królową Bonę, która zabrała z lutego jeden dzień i dołożyła do lipca!
- Cholerni makaroniarze!
To robota Bony? Nie wiedziałem. Sprawdzę.
OdpowiedzUsuńJak można się umawiać miesiąc naprzód? Przecież zdąży się zapomnieć.
nie wiem, czy to robota Bony, ale w to właśnie wierzę. Nikt o normalnej psychice nie mógł nam zgotować takiego bałaganu w kalendarzu :-)
OdpowiedzUsuńNo i 13. w piatek wypada przez to i w lutym i w marcu. Mnie to nie rusza, ale zapewne sa tacy, którym wlosy staja deba.
OdpowiedzUsuń