- Kobieta w urzędzie zapytała mnie, czy mam akt ślubu...- A co ją to obchodzi?
- Chyba jednak obchodzi, bo pomyłkowo zaznaczyłam rubrykę, że jestem mężatką, a potem niezbyt uprzejmie powiedziałam jej, że nie mam żadnego cholernego aktu ślubu i wtedy po kilku kolejnych zdaniach wezwała kierownika i musiałam iść do specjalnego gabinetu i spisali protokół...
- Wezwali policję?
- Nie. Ochronę. Ale ci też byli młodzi i przystojni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miejsce na "myśli nieuczesane":