poniedziałek, 21 czerwca 2021

dzielnica

Dzielnica, w której mieszkam, jest przebudowywana.
To nie oddaje ogromu zjawiska.
Dzielnica, w której mieszkam jest zryta jak boisko na międzynarodowych zawodach kretów szybkobieżnych.
Zamknięte są wszystkie większe ulice, ponieważ budowane są nowe, w innych miejscach. Maleńkie, osiedlowe uliczki zostały przemienione na arterie. Objazdy sięgnęły zenitu. Co chwilę zamykane są kolejne fragmenty ulic, więc niemal codziennie zaskakują nas zmiany w organizacji ruchu.
Już nawet nie sprawdzam, kiedy to się skończy... 

4 komentarze:

  1. ech współczuję Kalino...wszelkie remonty i place budów mnie wiadomoco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziędobry :) To mua, mozna na kfilke?
    U mnie tez cale miasto rozkopane od lutego jezdze objazdami, a konca nie widac. No i natchnelas mnie na nowy post, ale nie o objazdach, chociaz tez :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Objazdy nie byłyby takie złe, gdyby nie to, że są bardzo wkurzające 😁

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":