sobota, 27 kwietnia 2019

specjalnej

Pojechaliśmy ze spektaklem do szkoły specjalnej. Nigdy w takiej nie byłam i pojechałam tam z ciekawością własnych odczuć.
Pierwsze, czego doświadczyliśmy wszyscy - aktorzy, dźwiękowiec, producentka, ja - to pozytywna energia. Dzieciaki w różnym wieku i o różnym stopniu niepełnosprawności były naprawdę zachwycone, że mają gości w szkole. Przyglądały nam się, śmiejąc się i od czasu do czasu kiwając do nas, zupełnie jakby chciały nam powiedzieć: Nadal się cieszę, że tu jesteś.
Po spektaklu podchodziły do nas, dziękując za radość, jaką im daliśmy.

W trakcie przedstawienia jedna z aktorek, grająca mamę, mówi do swojej córki:
- Swietnie! Brawo!
I co się stało?
Dzieci na widowni zareagowały brawami. Są nauczone, że gdy ktoś odniesie sukces, chcemy go za to pochwalić. Choćby brawami.
Wzruszające.

Jeden z chłopców siedział na podłodze, bo nie chciał usiąść na krześle. Po jakimś czasie coraz bardziej osuwał się, aż wreszcie leżał, patrząc na scenę z podłogi. Byłam osobą, która siedziała najbliżej niego. Nagle podeszła do niego nauczycielka. Przestraszyłam się, że będzie go na siłę ewakuować z sali, albo zmuszać, żeby sam wstał. A on nikomu przecież nie przeszkadzał. Oglądał przedstawienie.
Nauczycielka podeszła do niego i zawiązała mu sznurowadło w bucie, żeby się nie przewrócił, gdy już podejmie decyzję, że chce wstać. I odeszła bez słowa.
Myślałam o tym bardzo długo. Trudno być nauczycielem. Trudno wiedzieć. Od wychowawców, zwłaszcza w szkole specjalnej, oczekuję właśnie tego: żeby wiedzieli, kiedy wystarczy zawiązać sznurowadło i czekać, aż dziecko samo uzna, że czas wstać.  W tym widzę ich niewiarygodny profesjonalizm.

I skoro decyzją jednego urzędnika można zmienić wszystko, to apeluję: zmieńmy nazwy szkół - ze "specjalnych" na "niezwykłe".

11 komentarzy:

  1. Wszyscy jesteśmy specjalni, ale z niewiadomego powodu nie pozwalamy sobie oglądać na leżąco. Choć może w tej pozycji widać lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo tak: wszyscy chcemy oglądać na leżąco, ale z niewiadomych powodów uważamy, że tylko specjalni mogą 😉

      Usuń
  2. Kiedys (w dziecinstwie) ogladalam telewizje siedzac na podlodze, co jakis czas przelatywal przeze mnie chomik...
    teraz...nie ogladam telewizji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne wspomnienie. Wyobrażam sobie drapiące stópki chomika na Twoich nogach 😊

      Usuń
  3. jestem za, piękny pomysł piękny! niezwykły!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie zmieniłam moje myślenie o dzieciach z deficytami, zamkniętych w szkołach specjalnych. Te dzieciaki są tam szczęśliwe! To my jesteśmy nieszczęśliwie zamknięci we własnym świecie. Komórek, podatków, zusów, mandatów i innych głupot.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. My też. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni. Długo o tym rozmawialiśmy. Bo kto tu kogo socjalizuje?

      Napisało mi się "socjaluzuje". Cóż za piękne słowo stworzyłam przez pomyłkę...

      Usuń
  5. Chyba mi hormony wyskakują z tulejek, rozpłakałam się. Kisses Kalino, też pragnę takich nazw dla szkół, w wielu uczą się dzieci moich znajomych i przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, są tam szczęśliwe. Widziałam reakcję nauczycielki, gdy jakaś Hania popłakała się na korytarzu. Nauczycielka rzuciła wszystkich i wszystko i pobiegła ratować Hanię. Pierwsza pomoc w pełnym zakresie: rozmowa, tulenie, głaskanie.

      Usuń
    2. ech, nie rozumiem dlaczego podwyżki dla ministrów i posłów są ważniejsze :(

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":