piątek, 22 marca 2019

babcią

Wypieram.
Regularnie wypieram myślenie o tym, że dwa gołębie, które kilkadziesiąt razy dziennie przylatują na mój balkon, robią to nie tylko z podziwu dla naszych mebli balkonowych...
Aż boję się myśleć o tym, że będę babcią kilku pisklaczków.

Mąż! Gdzie jesteś?! Powiedz im, żeby nie przyzwyczajały się do skrzyneczki po piwie!!!


15 komentarzy:

  1. uważaj. Matkajadwiga miała potem pisklaki w domu i się działo ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kilka osób mi mówiło, że pisklaki wchodzą do domu przed burzą... Strach się bać.

      Usuń
  2. Jest metoda - jak zniosą jajo takie świeże się gotuje na twardo i odkłada z powrotem. Nie będzie pisklaczków, a zanim się połapią, to odpuszczą drugi lęg. W przeciwnym razie pożegnaj swoje meble balkonowe, bo ich nie doczyścisz za chińskiego boga. Picie kawy na zapaskudzonym balkonie też odpada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psie - co ty za herezje piszesz. Boga się nie boisz? Ptasie dziecko chcesz ugotować?
      Nie, nie i jeszcze raz nie! Trzeba, albo nie dopuścić do złożenia jaj, albo jeśli już za późno wychować jak swoje. ;) A jak odlecą dobrze przemyśleć, co zrobić, żeby nie wróciły.

      Usuń
    2. Wychować jak swoje...
      Ta wizja mnie prześladuje...
      Jak ja je będę uczyć latania? ;-)

      Usuń
    3. Może wujek Google podpowie, jest taki mądry. ;)

      Usuń
  3. miałam to samo pół zimy. Zainwestowałam w brzydkiego, plastikowego i śmierdzącego chińszczyzną kruka. Sterczy już 1,5 miesiąca na barierce balkonu i póki co działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie to dokładnie chciałam poradzić One. Humanitarne rozwiązanie, można całe stadko tych kruków zakupić. Ja mam problem z dzięciołem, bo mi dziury w nowiutkiej elewacji wydzióbuje. Tak już walczymy ze sobą przez kilka lat. Co ja załatam to on znowu swoje. Też miałam doradców, co to radzili wziąć dubeltówkę i TRRRACH - ale to nie moje metody. Jeszcze w tym roku nie byłam, więc nie wiem czy dziur przybyło. Zamierzam załatać gipsem czy betonem, może dzięcieli dziób nie da im rady?

      Usuń
    2. Musisz mieć kołatki w drewnie, skoro dzięcioł w deski stuka.

      Usuń
    3. One - to w ogóle nie jest drewno, w tym sęk. to jest elewacja ze styropianu, dość grubego. Jak syn wlazł raz na drabinę i zaczął wrzucać w te dziury kawałki już nie pamiętam czego, to one nie miały końca! Dzięcioł korytarze porobił w mojej elewacji a ja się potem bałam czy przypadkiem dzięcielich dzieci nie zasypałam. Mówię ci, walczę z tym od jakichś 4 lat. I stwierdziłam, że nie ma wyjścia, muszę drania polubić. tobie radzę to samo. Polubisz i nagle ogarnie cię spokój. ;)

      Usuń
  4. A Jak sie wykopuje ugotowany pisklak???

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Basiu, taki przypadek jest nauce nieznany. Natomiast przypadki zasranych balkonów są znane powszechnie! Gołębie to paki, do których trudno mi się przekonać.

      Usuń
  6. och, dotrzymasz mi towarzystwa :P

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":