czwartek, 14 marca 2019

może

Rozumiem, że zaśmiecamy swoje otoczenie.
Mam poczucie winy z tego powodu.
Obserwuję ruch zero waste i zastanawiam się, kiedy wszyscy zrozumiemy, że kupowanie marchewki do własnego szmacianego opakowania jest właściwe, a pakowanie kanapki do szkoły w woreczek jest błędem. Kupowanie wody w plastikowych butelkach krzywdzi nasze środowisko, a używanie jednorazowych rękawiczek zabija wodne zwierzęta.

Na razie nie chodzę do sklepu z własnym papierkiem do spakowania czterech plasterków żółtego sera, ale myślę, że tak będzie.

Może skupienie się na środowisku i przyrodzie odciągnie ludzi od klawiatury komputera i ekranu smartfona? I będzie lekarstwem na zagubione gdzieś po drodze więzi międzyludzkie?
I zamiast jeść wieczorem w samotności obiad na wynos z plastikowej tacki zaczniemy do siebie chodzić na pieczone ziemniaki z własnego ogródka...
Pieczone ziemniaki...
Z ogródka...

15 komentarzy:

  1. Fantastyczna perspektywa, te pieczone ziemniaki. :)
    Powiem ci, że w Polsce i tak obserwuję dużo klientów ze swoimi torbami. Natomiast w Anglii to jest absolutny koszmar. Ludzie notorycznie biorą torby ze sklepu, bardzo rzadko się zdarza, że mają własne. Nie potrafią zgnieść butelki plastikowej, pchają do pojemników ogromne kartony, również nie zgniecione. Nie wspominając o marnotrawstwie jedzenia. Powalające. Kupują za dużo, i wywalają patrząc na datę przydatności zamiast przyjrzeć się dajmy na to jabłku, które przecież się nie psuje przez 3 czy 4 dni. Wylewają tony mleka, bo skończyła się ważność zamiast kupić mniejszą butelkę. Ale żywność w UK jest tak tania, że wszyscy mają oszczędzanie i rozsądek w dupie. Anglicy to kompletni ignoranci jeśli chodzi o ochronę środowiska. Nigdy w Polsce nie widziałam, żeby ludzie wyrzucali takie ilości jedzenia.
    Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość śmieci rośnie podobno wprost proporcjonalnie do zamożności społeczeństwa.
      Nasze babcie były bardzo rozsądne w rozpatrywaniu, czy coś się jeszcze przyda, czy nie. My - wyrzucamy i natychmiast kupujemy nowe...

      Usuń
    2. Mam jeszcze ziemniaki z własnego ogródka. Kalina wpadnie?

      Usuń
    3. Mam spotkanie o 12.00 Hm... Mogę być najwcześniej o 14.00. Pasuje? 😁😁😁

      Usuń
  2. Mam siateczki z firanki na marchew. To mój pierwszy krok. Ale obiad z tacki też się czasem zdarzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieczone ziemniaki, zawsze. Na mnie patrzą jak na kosmitkę, noszę szklaną butelkę z korkiem (po francuskiej lemoniadzie), na szczęście już coz rzadziej padają uwagi typu, co samogon pijemy? Tak tak, ty pijesz. :P
    Ostatnio projektowalam opakowanie dla ciastek i wszyscy robili plastikowe okienko, kiedy wyjasniłam wykładowcy, że moje pudełko będzie do powtórnego użycia i bez żadnego plastiku, ze względów ekologicznych, pozostali przyszli projektanci nawet się nie zająknęli, dalej cieli swój plastik... ciemna masa projektatntów nie szuka rozwiązań ekologicznych, bleee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo to mnie załamałaś...
      staram się ale mnie to przerasta, choć małymi krokami ...ale i tak jestem przerażona...PRZE RA ŻO NA co my robimy. LUDZIE. są OBRZYDLIWYMI EGOISTAMI.

      Usuń
    2. Pocieszam się że większość tych ludzi z takim podejściem, nie znajdzie dla siebie pracy... swiadomosc jest teraz atutem, nie ciemnota.

      Usuń
    3. Mam wrażenie, że młodzi są w tych kwestiach mądrzejsi.

      Usuń
    4. To zależy od środowiska, ta gruopka ludzi reprezentuje ciemnogród, ale może się wyedukuje.

      Usuń
  4. segregujemy śmieci, mamy w domu pojemnik na odpady naturalne, czyli domowy kompostownik, mamy kompostownik w ogrodzie, mamy torby szmaciane na zakupy, ja używam plast, pudełek na kanapki ale szukam szklanych pojemników ...bardzo ciężkich jednak...coś za coś a mój kregosłup już tego nie wytrzymuje. laptopa używam aż zdechnie. telefony też ...ekologiczne środki do czyszczenia, ocet, cytryna...
    to wszystko mało.odstawiłam acrylowe swetry i pledy i odstawiłam do szafy w teatrze wszystkie polary!!! dzieci będą szyć zabawki w ostateczności. Nadal mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Butelki pet i woreczki foliowe. To mnie najbardziej boli. Nie umiem sobie z tym poradzić.

      Usuń
  5. Są rzeczy, na które ciężko coś poradzić. Np. kupujesz gazetę, a wraz z nią dostajesz milion wkładek o tym i o tamtym + reklamówki. Przychodzisz do domu i wszystko wywalasz, bo twoja gazeta, tę którą chciałaś przeczytać to parę stron zaledwie. A wywalasz kilkadziesiąt.
    No i te opakowania plastikowe, zgadzam się to jest armagedon. Zawsze kupuję warzywa na wagę, ale obok przecież półki zawalone warzywami i owocami w plastikowych pudełkach. Wydaje mi się, że już przerosło ludzkość, nie potrafimy sobie z tym poradzić. Chemia, kosmetyki, jedzenie - miliardy ton plastiku. Spójrzcie na kremy, kupiłam ostatnio naszą rodzimą markę Ziaja, krem w pudełku kartonowym, po otwarciu okazuje się, że pojemniczek z kremem jest ustawiony na plastikowej podstawce, PO JAKĄ CHOLERĘ! Żeby wyglądał na większy? to samo z pastą do zębów, po diabła jest pakowana w kartonik, który wyrzucasz natychmiast. Na wiele tego typu absurdów nie mamy wpływu, chyba, że przestaniemy kupować pewne produkty. to naprawdę jest bardzo trudne i bardzo frustrujące. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki są pakowane w opakiwaniach, o jakich pisze Margot: papier plus plastik. I nigdzie tego nie wyrzucisz... Chyba że za każdym razem zrobi się sekcję zwłok...

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":