poniedziałek, 28 stycznia 2019

ubarwia

Mam znajomą, która wykonuje zawód związany ze sztuką.
Prowadzi na facebooku tzw. funpage'a, czyli swoją autorską stronę. Zamieszcza na niej informacje o swoich podróżach, spotkaniach, pracy, o przeżyciach, które ją inspirują.
Ostatnio zamieściła informację, która wbiła mnie w fotel. Myślę, że była bardzo zaskakująca dla wszystkich, którzy ją znają. Natychmiast skontaktowałam się z naszą wspólną koleżanką, żeby dowiedzieć się, jak przedstawia się sytuacja, czy artystka potrzebuje pomocy, czy należy wzywać do niej GOPR, TOPR, czy raczej Wojska Ochrony Pogranicza. Czy natychmiast jechać z termosem, czy raczej zamawiać wizytę u psychiatry.

Wspólna koleżanka postawiła mnie do pionu. Artystka na funpage'u nie pisze prawdy. Ubarwia tam swoje życie, ponieważ atrakcyjność jej przeżyć ma wpływ na zainteresowanie nią i jej dziełami. To jest narzędzie marketingowe. Co zdziwiło mnie jeszcze bardziej - zatrudnia kogoś, kto produkuje jej wpisy. Dlatego czasem zdjęcia walizek, które zostały spakowane na wyjazd do Kutna, zostają podpisane jako bagaż przygotowany na podróż do Paryża.

Do tego dołożyło się i to: dowiedziałam się, że 90% zdjęć zamieszczanych w mediach społecznościowych jest przez użytkowników "poprawianych". Oglądacie zdjęcia swoich znajomych z wakacji? I znajomi i wakacje wyglądają na nich niezwykle atrakcyjnie? Tak... To jest właśnie owe 90%. A jeśli wasi znajomi są podobni do mojej artystki, to być może te wakacje miały miejsce w 2005, a palmy zostały przeklejone ze zdjęcia na stronie Ogrodu Botanicznego w Bangor.

O, słodka naiwności! Myślałam, że najgorsze na facebooku są zdjęcia talerza z obiadem...

24 komentarze:

  1. Moj FB jest wyjatkowo tylko polityczny, nie zamieszczam zdjec, chociaz pare jest tylko dlatego, ze moi znajomi zamieszczaja, wiec tu akurat nie mam nic przeciwko.
    Ale najwiekszy ubaw mam jak sobie malzonkowie na FB skladaja zyczenia np. z okazji rocznicy slubu:))) "mojemu najdrozszemu mezowi, ktory jest moim najlepszym przyjacielem...bla, bla, bla" oraz "najpiekniejszej kobiecie swiata, ktora nascie czy tam dziesci lat temu uczynila mnie najszczesliwszym mezczyzna kiedy zgodzila sie wyjsc za mnie za maz... bla, bla, bla"
    I tak sie zastanawiam, czy oni ze soba nie mieszkaja, ze musza sobie skladac te zyczenia za pomoca FB?
    Bo ja to robie w zaciszu domowym i nie widze potrzeby oglaszania calemu swiatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też mnie to bawi! I jeszcze "Dziękuję ci kochanie za cudną niespodziankę!" 😊 A zdarzyło się, że znałam dobrze małżeństwa facebookowo zakochane i wiem, że na co dzień sobie tak z dzióbków nie spijali 😉

      Usuń
    2. im słabiej w domciu, tym słodziej na fejsbuniu, nie? ;D

      Usuń
  2. A moj FB jest taki ubogi... w teksty... i w zdjecia.... :) musze go jakos ubarwic!
    Czy dobry bylby pomysl przerobienia twarzy kosmonauty na moja, i tekst ze lece na urlop na Ksiezyc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz dużo przerabiać! Przecież kosmonauta ma łeb zakręcony w słoik i jest niska rozpoznawalność tego, co jest upchnięte w środku 😊. Podobno polska instytucja od kosmosu chce wysłać Polaka w kosmos w tym dziesięcioleciu. Także ta historyjka jest nie tylko medialna, ale nawet nieznacznie prawdopodobna!

      Usuń
    2. No jak to opublikuje, to bede miala na pewno duuuuzo "Lajkow" :))))

      Usuń
    3. Myślę, że lajki liczą się tu najbardziej 😉

      Usuń
  3. Wlasnie dlatego nie za bardzo mnie ciagnie do takich stron i profili na mediach spolecznosciowych... Po co to ogladac, skoro wiadomo, ze wiekszosc tego to fantastyka? Ograniczam sie do ogladania twórczosci, li i jedynie.

    A juz to o czym piszecie ze Star wyzej, te rozmowy par "w cztery oczy" za posrednictwem fejsa - no to jest jakis absurd przeciez...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to robiła młodzież, byłoby słodkie. Ale tak robi młodzież po 40...

      Usuń
  4. na takim FB byłbym Bogiem, który od niechcenia poskramia innych Bogów pejczem, gromem,czy czymkolwiek, co mu w ręce wpadnie - może nawet myszką optyczną... Zalety nie mieściłyby się w pojemności serwera, nawet w wersji spakowanej a na osiągnięcia trzeba byłoby dostawić osobne osiedle drapaczy chmur. nie napiszę kompleks, bo to kojarzy się raczej z wadami niż zaletami, a o tym raczej cichosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dla dobra ludzkości nie masz konta na facebooku?😉

      Usuń
    2. z grubsza dlatego.
      a tak naprawdę, to dopiero piszę biblię i ryję w granicie dekalog - bez atrybutów wstyd się pokazać... jak jaki święty turecki...

      Usuń
  5. Prostolinijna Kalino, a Ty ubarwiasz jedynie ręczniki!

    OdpowiedzUsuń
  6. One - nie jesteś sama w swojej naiwności. Ja też nie wiedziałam, myślałam, że ludzie prawdę piszą, a zdjęcia? Serio mówisz? 90% Ja jestem bardziej naiwna od ciebie. Ale w sumie dobrze mi z tym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to wszystko zweryfikuje źycie. Ktoś tych ludzi spotka w warzywniaku i wtedy - szok! Babcia zamiast nastolatki 😉

      Usuń
    2. Kalino, jak przylecialam do NYC to mieszkalismy na takim osiedlu gdzie bylo juz piec polskich rodzin. Wszyscy opowiadali cuda-wianki o tym jak to im sie w Polsce dobrze wiodlo. Dziwne, bo jednak z jakichs powodow z tej Polski wyjechali, no ale nie komentowalam.
      Jedna pani to nawet mowila, ze byla wychowana przez nianie, bo rodzice pracowali na wysokich stanowiskach. Przyznam, ze troche jej tej niani zazdroscilam. Do czasu kiedy nie przyleciala w odwiedziny jej matka i wolala chlopcow do domu na obiad okrzykiem "pudzta tu, bo lobiod czeko" dodam jeszcze zlosliwie, ze pani miala uzebienie wybitnie kolejowe, czyli co stacja to zab. Nie rozumiem po kiego licha ludzie tworza takie opowiesci.

      Usuń
  7. A ja się świetnie na Facebooku bawię, i traktuje go od początku jak plac zabaw. Są tutaj chwalipięty, są krętacze, są udawacze, i słodkie niunie, i kopnięci przez los i życie, świry, fajni ludzie, zabawni ludzie, ciekawi ludzie, nudziarze, zakochane w sobie narcyzy, chamy, wariaci, cykliści, kryminaliści, naciągacze, ubarwiacze, politykierzy, zboczeńcy i malkontenci. Każdy coś wynosi z domu i pokazuje - jeden poglądy, a drugi zdjęcie nowej kanapy, nowej żony, świeżo opublikowanej książki, foto ugotowanej zupy, fragment nagranego utworu czy wideo starych butów. Nie przeszkadza mi, że ludzie sobie słodzą - może to ich podnieca? Cieszę się z nimi, smucę się z nimi, a najfajniejsze jest to, że kiedy wyłączam Facebunia, to oni wszyscy znikają, i pojawiają się znowu, kiedy ja mam na to ochotę:-) Przez Facebunia poznałam osobiście sporo pisarzy, poetów, tłumaczy, artystów, i zwykłych ludzi z różnych części świata (dla mnie to fun, móc oglądać zdjęcia codziennego życia z Kolumbii czy Filipin, czytać jaka pogoda dzisiaj w Brazylii, i dlaczego moja znajoma z Niemiec musiała kupić czapkę-uszatkę), poznałam też poprzez fora tematyczne ludzi, z którymi mnie sporo łączy i których polubiłam. Facebooka, podobnie jak gazety, należy czytać ze zrozumieniem:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieprzu - prawdę napisałaś, zastanawiam się tylko dlaczego ja nie mam ciebie wśród facebookowych znajomych. ;)

      Usuń
    2. Venus - zapraszam, zapraszam, tam jest głównie moja wersja rozrywkowa:-)

      Usuń
  8. ech nie mam czasu na fejsbunia i na to drugie życie. ledwo ogarniam, to właściwe życie Ale przyznam, że to takie polskie właśnie. opierające się na tradycyjnych polskich cechach narodowych, na rozeznaniu tematu co polaków rusza, otóż ZAZDROŚĆ i zawiść...oraz niedowartościowanie.
    A pozostali mają ułańską fantazję.

    OdpowiedzUsuń
  9. wow, a myślałam, że to ja jestem artystką ze spalonego teatru :P

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":