środa, 7 listopada 2018

zdecyduję

Wiem o sobie tyle, ile sama sobie zdecyduję się pokazać.
Ważny jest w tym procesie element świadomego podejmowania decyzji.
Ważne jest także, że gdy już zapadnie decyzja o pokazywaniu, oczy muszę mieć otwarte.
To też wymaga decyzji.
Gdy pokażę i zobaczę, muszę jeszcze zrozumieć.
Swiadomie.
Z nakładem czasu, miejsca i energii.

Czuję, że albo znajdę wyłącznik od zastanawiania się w mojej głowie, albo dzisiaj oszaleję.
Swiadomie.




24 komentarze:

  1. ludzie zdecydowanie za dużo myślą. tak wyczytałem u Vonneguta bodajże w Galapagos. I mózgi mają za duże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oko - no ja nie wiem czy Vonnegut miał rację, bo mi się wydaje, że tych myślących to coraz mniej na świecie. albo się gdzieś ukrywają, bo strasznie ciężko ich spotkać. Popatrz na Polskę - jakby większość zapomniała, że ma mózg, i że można, a nawet należy go używać. ;)

      Usuń
    2. i sądzisz, że One cierpi za miliony?

      Usuń
    3. Nie - One należy do tych nielicznych, którzy myślą. A myślenie ma przyszłość - kto to powiedział? Nie wiem. ;)

      Usuń
    4. Myślenie ma przyszłość, ale bolesną 😉

      Usuń
  2. One - jeśli dobrze rozumiem, za dużo myślisz i nie potrafisz nic z tym zrobić. Wiesz - ja mam podobnie. Dręczę się myśleniem za często. Jedno mogę ci poradzić. Na tę przypadłość pomaga tylko porządne zmęczenie fizyczne. Musisz się tak zmęczyć, żeby przestać myśleć. Biegnij pod wiatr w jesiennej ulewie, albo wsiadaj na rower i śmigaj aż ci sił zabraknie. Albo rzuć się do lodowatej wody i pływaj aż zdrętwiejesz. Mówię ci, to działa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samą myśl o zmęczeniu jestem zmęczona ;-)

      Usuń
  3. no faktycznie trochę się zapętliłaś ale cóż my kobiety czasem tak mamy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówią, że mózg u wszystkich taki sam... ;-)

      Usuń
  4. O rany. Siostro!
    Ja juz mialam przesilenie, cos mi peklo i na jakis czas (3 dni moze?) przestalam myslec w ogóle. W OGÓLE, doslownie. Jechalam na wegetatywnym ukladzie nerwowym i kanapkach. Ale potem znowu zaczelo sie pomalu rozpedzac.

    A z tym wysilkiem to Venus ma racje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na wegetatywnym było lżej?

      Usuń
    2. ranyboskie ja nie mam siły na taki wysiłek o ktorym pisze Venus...
      rozumiem Kalina, rozumiem i ostatkiem sił się bronię o milimetry ...przed jakąś totalna paniką!!! nurzaniem się w strachu. Tak u mnie to panika i strach.Że nie zdążę nawalę niewykonam niedamrady. i jeszcze poczucie bezsensu w niektórych działaniach a jak mam lepszy dzień to tylko niechcemisię. zmęczenie Kalina w połączeniu z problemami i nawałem roboty daje takie efekty.. odpocznij, idź na zwolnienie, zrób sobie wyniki, zajmij czymś głowę... no ten wysiłek fizyczny, choć ja bym wolała masaże, spa...spacery po pustym lesie...przytulam cię Kalina.

      Usuń
    3. Kalina: a bylo, zebys wiedziala! Bylam jak komputer w trybie czuwania - tylko swiatelko migalo. No ale nie trwalo to dlugo niestety.

      V: na biegi tez nie mam sily, gdzie tam, u mnie wysilek polegal na rozpoczeciu szesciu czy siedmiu obrazków/rysunków na raz i pracowania nad wszystkimi równolegle. Kazdy ma swój Everest, co nie.

      Usuń
    4. aha: cztery obrazki przedstawialy wyjące do ksiezyca wilki, co mówi samo za siebie, mysle :)

      Usuń
    5. Dzisiaj zrozumiałam, czego mi trzeba: położyć w hamaku pod palmą, otulić kocem (to nic, że upał. Od ciepłego koca jeszcze nikt nie umarł) i ewentualnie od czasu do czasu powiać lekkim zefirkiem... Nienachalnie. W ciszy.

      Usuń
    6. Biegi wchodzą w grę jedynie w samochodzie. Gdy będę je zmieniać, jadąc pod palmę 😉

      Usuń
  5. Mnie się ciągle wydaje, że prawda o mnie jest zbyt straszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - Kto też "zbyt straszna"?
      - Ja!Ja! - krzyknęła Kalina 😉

      Usuń
  6. Właśnie tak działa psychoterapia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku musi zadziałać autopsychoterapia :-)

      Usuń
    2. Terapia to nie tylko praca z terapeutą. Rozmowa z zawodowcem to tylko fragment - resztę pracy odwala pacjent sam ze sobą. I've been there.

      Usuń
    3. Wolałabym wyrzucić z tej imprezy terapeutę... 😉

      Usuń
  7. Tak, świadomość to narzędzie, które wciąż coś przycina, przynajmniej u mnie. Ucałowania ślę...

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":