niedziela, 25 listopada 2018

psa

Postanowiła podarować mężowi psa. Jej mąż bardzo chce mieć czworonoga w domu, ale nie zgadza się, żeby jakiś u nich zamieszkał.
Wiem, że to skomplikowane, ale proszę wziąć poprawkę na to, że faceta czasem lepiej nie próbować zrozumieć.
Umówiła się ze swoją koleżanką, że gdy już znajdzie odpowiedniego psa, da jej znać.
Ustalą stosowne miejsce i w jakiś sposób koleżanka podsunie im szczęśliwego wybrańca.
Biorą pod uwagę możliwość przywiązania go na moment do jakiegoś drzewa.

Czy znalezienie w lesie przywiązanego do drzewa ślicznego, zdrowego pieska, odpowiadającego ich potrzebom spacerowym, nie wzbudzi podejrzeń męża - nie wiem. Mam nadzieję, że wszystkie ewentualne podejrzenia zostaną szybko wylizane szorstkim, ciepłym językiem.

W ten sposób wszyscy wyjdą z impasu z twarzą:
On będzie miał wymarzonego psa, na którego się nie chce zgodzić.
Ona podaruje mu psa.
Pies dostanie to wszystko, czego mu trzeba do szczęścia.
Koleżanka będzie miała dożywotnie poczucie satysfakcji.

Usłyszałam tę historię. Mój mąż też ją usłyszał i powiedział, że on nie dałby się tak łatwo podejść i nie wziąłby do domu psa, którego znalazłby w lesie. Myślimy z córkami nad innym scenariuszem.

8 komentarzy:

  1. Tez bym chciala piesela!!! Ale wiem, ze na mur beton, na 100% i na sicher nie bylabym w stanie chodzic z nim na spacery w zimne poranki przed praca, ani w zimne wieczory po pracy.
    Wiec potulnie ide za glosem rozsadku a nie za glosem serca i pozostaje w stanie bezpsowym :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem. Dlatego mój mąż nie zgadza się na psa - nie chce być jedynym wyprowadzaczem jesienno-zimowym...

      Usuń
  2. Czegoś tu nie rozumiem. Czy to nie ty z córkami chcecie psa? A jeśli chcecie, to chyba marzycie o tym, żeby z nim wychodzić o 6.30 rano w lodowaty, zimowy pranek bądź w deszczowy, listopadowy wieczór. A jak deszczowy to po powrocie do domu dopiero jest zabawa z wycieraniem psa. Wiem, co mówię. Popieram męża. Bo z psem musi być jak z muszkieterami: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Jeśli nie ma porozumienia zostańcie w stanie bezpsowym. diabeł dobrze radzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Venus, mamy za sobą życie domowe z psami i znamy te sprawy. Troszkę sobie żartuję.
      Ale i tak wiem, że biegunka psia po północy w środku mroźnej zimy potrafi wytrącić z równowagi każdą rodzinę ;-)

      Usuń
  3. u mnie była taka historia, że jako dzieci chciałyśmy najpierw psa ale rodzice się nie zgadzali no to krakowskim targiem zeszłyśmy na chomika ale mama nadal twierdziła, że żadne szczuro-podobne zwierze w domu nie zamieszka. Więc pod jej nieobecność namówiłyśmy ojca w Mikołaja, żeby z nami poszedł do zoologicznego tylko pooglądać. Do domy wróciliśmy oczywiście z chomikiem. My szczęśliwe jak wariatki, mama w szoku a ojciec udawał, że nie wie o co chodzi. Pewnie mu się oberwało ale nie przy nas. Pierwsze 2 tygodnie mama się dąsała, że chomik będzie śmierdział, że to szczurowato podobne i ona się nim zajmować nie będzie. A na 3 tydzień przyłapałam ją jak cisnęła chomikowi marchewkę i liście sałaty bo myślała, że nie widzimy ...

    Potem chomik z chomikiem sąsiadki podczas zabawy zaciążył (Pan w zoologu twierdził, że to dwie samice) no i mieliśmy w domu stado chomików. Wszystkie rozdałyśmy poza jednym i potem miałyśmy dwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hoho! Mieliśmy świnkę morską samiczkę, która zmieniła płeć na męską, jak tylko dokupiliśmy jej drugą samiczkę... Wiem, jak to jest! One się kamuflują ;-)

      Usuń
    2. człowiek się całe życie uczy i dopiero na progu śmierci wie, że chomiki sprzedają po pierwsze za małe a po drugie przed okresem kiedy się określa im płeć i genitalia wyłażą na zewnątrz. Teraz to ja już to wiem. Wszystkie małe zwierzaki wyglądają na dziewczynki. Aktualnie jestem miszcz i jednym rzutem oka pod ogon sama umiem określić co to za jaki.

      A świnkę też miałam ale przez ... tydzień. Nie zdzierżyłam. Oddałam koleżance bo co rano o 6.00 darła mordę że głodna jak mama do pracy wstawała i nie dało się jej zatkać i dospać do 7.00. Reagowała jak ćma na przyduszone światło z przedpokoju i od razu lamentowała.

      Usuń
    3. O, tak! Świnki potrafią zadbać o pełen brzuszek 😊

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":