sobota, 10 listopada 2018

dzieciństwie

- Mamo, czy ty pamiętasz, jakie choroby przechodziłam w dzieciństwie?
- Ty na nic nie chorowałaś, Kalinko.

(Kalina w siódmej klasie, wyłącznie z uprzejmości Rady Pedagogicznej, nie miała wpisywanych nieobecności do dziennika, żeby nie musiała powtarzać roku, bo przez bezustanne choroby znacznie przekroczyła limit absencji, warunkujący przejście do klasy ósmej.)

- Bo wiesz, mamo, wyniki badań wskazują, że przechodziłam pewną chorobę i zastanawiam się, czy to było niedawno, czy może gdy byłam dzieckiem.
- Ależ Kalinko, gdy ty byłaś dzieckiem, takich chorób wcale nie było!

(Dzieciństwo Kaliny przypadało najprawdopodobniej na taki okres w dziejach Ziemi, gdy ewoluowały ważki, ślimaki, rybkom pojawiły się odnóża i stały się żabkami, a z chorób istniało tylko złamanie czaszki na skutek uderzenia w sufit jaskini.)

18 komentarzy:

  1. ha ha nieźle. No to cóż ... mama Ci już nie bardzo w tej kwestii pomoże chyba lepiej wygrzebać jakąś starą książeczkę zdrowia dziecka czy cokolwiek w tym temacie :) ja mniej więcej wiem co przechorowałam (i wiem, żem na odrę na pewno szczepiona) ale za to mój mąż nic. Zero. Sam nie wie na co chorował od mamy się już nie dowie a Tato jak to tato do pracy chodził i co go tam obchodziło na co dzieci chorowały :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniał mi się skecz kabaretu Hrabi pt. "Wywiadówka". To odnośnie do tatusia, orientującego się w sprawach dotyczących synka :-)

      Usuń
    2. o tak znam :D właśnie wydaje mi się, że to podobnie u niego działało

      Usuń
    3. Ciężkie jest życie ojca 😉

      Usuń
  2. Ha! Jak ja dobrze wiem o czym mówisz. Niedawno odgrzebywałam starą książeczkę zdrowia, bo uzupełniam szczepienia, więc mam podobne historie na świeżo. Powiem Ci, że to chyba takie zjawisko kulturowe, a nie odosobniony przypadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama miała troje dzieci. Teraz wydaje się jej, że to było jedno dziecko, tylko długo dorastało 😉

      Usuń
  3. mama zapewniła Kalince szczęśliwe dzieciństwo wolne od chorób współczesnych, to jeszcze narzeka. jak jakiś hipochondryk. to się cieszyć trzeba, a nie marudzić.
    pośród starych chorób bardzo popularny był szczękościsk - zewnętrzny i na ogół śmiertelny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama teraz zapewnia Kalinie szczęśliwe dzieciństwo. 😊

      Usuń
    2. tym lepiej...
      dla matki dzieckiem się jest do końca świata, więc to nie nowina.

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że dla dziecka matką też się jest do końca świata. Jestem pojedynczą córką, ale dwukrotną matką. Widzę w tym pewien zysk 😉

      Usuń
  4. no więc mam teraz zagwozdkę czy odra był czy nie była i czy było szczepienie??? aż boję się zapytać Matkijadwigi o cokolwiek w tym temacie. Na razie przeżywam choroby i tragedie innych...o siebie tak bardzo się nie martwię, robię badania w miarę regularnie, czekam? cierpliwie na usg i kolejne wizyty u specjalistów, gdzie monitoruję przebiegi różnych sytuacji i za każdym razem przeżywam stres...co dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatralno, obowiązkowe szczepienia przeciw odrze wprowadzono w 1975 roku. Spójrz na swój pesel i tam znajdziesz odpowiedź 😉

      Usuń
    2. Hmm, to nie jest szczepienie podawane pp urodzeniu (obok WZW i gruźlicy). Sprawdziłam książeczki dzieci: pierwszą dawkę teraz podaje się po roku, drugą po 9. Czy można przyjąć, że zaszczepiono nas w szkole? Nie pamiętam czy chorowałam, chyba nie, ale kontakt też daje przeciwciała. Może trzeba zapytać jakąś emerytowną pielęgniarkę?...

      Usuń
    3. owszem Kalino Izabelka ma rację, to nie jest takie proste, że tylko pesel być może szczepiono nas w szkole nie pamiętam...

      Usuń
    4. A już się cieszyłam, że jestem genialna 😉

      Usuń
  5. To mi przypomniałaś, że muszę odgrzebać moją książeczkę szczepień i zerknąć do niej, chociaż pochodzę z czasów, gdzie nikogo nie pytano o zgodę, tylko szło się do gabinetu pielęgniarki, gdzie panie szczepiły jak leci, wszystkim... oczywiście jestem wdzięczna medycynie, że uchroniła mnie przed durem brzusznym, chociaż jak ludzie się przestaną szczepić, to kto wie, czy dur nie zacznie panoszyć się jak nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze grozi nam negowanie szczepienia piesków przeciwko wściekliźnie...

      Usuń
    2. zapomniałam, że przeciwnicy szczepień mogą opanować również przestrzeń weterynaryjną :(

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":