poniedziałek, 10 września 2018

problemu

Znałam kiedyś osobę, która cierpiała na alkoholizm.
Prawdopodobnie bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że to wszyscy znajomi tej osoby cierpieli z powodu jej alkoholizmu. Ona czuła się doskonale. Aż do pewnego momentu. Potem sytuacja się zmieniła.
Żeby zrozumieć, o co chodzi, dużo czytałam na ten temat i rozmawiałam z terapeutami, ponieważ zaczynałam coraz bardziej podejrzewać, że zaczynam wariować. Życie w plątaninie kłamstw, manipulacji, oskarżeń, wymieszanych z napadami czułości i zapewnieniami o lojalności i wiecznej przyjaźni spowodowało, że musiałam odnaleźć w tym wszystkim jakiś sens i zrozumieć sedno problemu. Zrozumieć, na czym polega alkoholizm. Dlaczego choruje razem z alkoholikiem całe jego otoczenie. Z jakiego powodu wszyscy alkoholika usprawiedliwiają i "nie widzą" jego wybryków. Dlaczego schemat tak łatwo się powiela. Co sprawia, że wszystkie osoby, mające kontakt z alkoholikiem, wpadają w identyczne współuzależnienie. Na czym ono polega. Jakie są mechanizmy i jak można je zerwać, żeby się uratować. I jak sobie poradzić ze świadomością, że alkoholikowi pomóc się nie da w żaden sposób.

Nie było mi aż tak ciężko, jak członkom najbliższej rodziny alkoholika. Byłam na tyle daleko, że mogłam, po udzieleniu sobie pierwszej pomocy, odciąć się od tego. Ale emocje pozostały. I specyficzna czujność.

Niedawno moja znajoma, podczas zupełnie neutralnej rozmowy, powiedziała mi, jak bardzo poczuła się dotknięta. Otóż ktoś powiedział jej, że jej mąż jest chyba alkoholikiem. A ona przecież zna go najlepiej. Jest przy nim i wie, że on pije tyle co wszyscy. I mógłby przecież przestać, gdyby tylko chciał. I ona zna alkoholików, wie, na czym to polega, i ma pewność, że jej mąż nigdy przenigdy...


12 komentarzy:

  1. Straszna choroba i tylko jedna osoba może pomóc - sam zainteresowany. Znam kilku niepijących alkoholików (tak się ich określa i tak sami o sobie mówią) szanuję ich bardzo za siłę, którą w sobie znaleźli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utrzymali swoje rodziny, czy zaczęli od nowa?

      Usuń
    2. Jeden utrzymał, a jeden dopiero się ogarnął jak założył rodzinę, ale to duża zasługa jego żony. Sama jest z rodziny gdzie był ten problem, jej mama jest chora, i umie z takim gagatkiem postępować. A w zasadzie nie ustępować. Już 6 lat sukcesu.

      Usuń
    3. 6 lat sukcesu, ale i wieczna walka. Podziwiam.

      Usuń
  2. dorosłe dzieci alkoholików, to ciągnie się za człowiekiem całe życie... wstyd i wkurzenie. koleżance może nie przeszkadza ...a może ktoś w końcu zauważył i nazwał problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę to ciągnięcie się. Takie osoby mają niewiarygodny "dar" do znajdywania sobie fatalnych partnerów...

      Usuń
  3. wszystkie współuzależnienia są tak samo skomplikowane i niezrozumiałe dla pozostałych. Podobnie rzecz się ma z przemocą w rodzinie. Trudno jest zrozumieć dlaczego dorosła osoba świadoma i mądra pozwala się latami okładać i łamać sobie kości i jeszcze twierdzi, że to z miłości i, że inni mają gorzej. Dla osoby z zewnątrz generalnie to jest jakiś kosmos.

    OdpowiedzUsuń
  4. Alkoholik zabrał mi 7 lat życia, zrobił z siebie ofiarę, wszyscy mu współczują. Taki biedak, ale skłócił ze sobą bliskich, teraz nikt ze sobą nie rozmawia i jest cacy. Super hero.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":