środa, 19 września 2018

dumy

Powód do dumy mam wielki, więc się pochwalę:

pierwszy raz w życiu wykazałam się niebywałą asertywnością.

Podczas półtoragodzinnej rozmowy ani razu nie dałam się zbić z tropu.
No, może nie była to wyłącznie asertywność, bo też sporo "mam rację, a ty nie masz racji", a także obfita ilość "prosisz o szczerość - to nie marudź gdy ją dostajesz", ale mimo to czuję się dumna.
Nie dałam się zaszczuć, broniłam swego, zdawałam sobie sprawę z własnego stresu, potrafiłam go zlokalizować w swoim ciele i udało mi się opanować niewiarygodny ucisk gdzieś pomiędzy piętami a trzewioczaszką.
Usta mi wysychały, co świadczy o tym, że adrenalinę miałam w każdym zakątku ciała.

Moje córki, które słyszały tę rozmowę, pierwszy raz miały okazję podziwiać swoją mamę jako walczącą harpię, kobietę-wojownika i tytułową bohaterkę filmu "Lwica Elza". Po wszystkim uznały, że byłam wspaniała. Szykuję miejsce dla Oscara za pierwszoplanową rolę żeńską.

Przy rozstaniu usłyszałam, że rozmowa ze mną nie ma sensu, bo stoję twardo na swoim stanowisku. I to był najpiękniejszy komplement, jaki usłyszałam w życiu.

Czuję, że dzisiaj mogłabym wszystko!
A to, co powiewa za moimi plecami, to nie wiatr. To efekt ruchu moich skrzydeł. U ramion.

17 komentarzy:

  1. Brawo Ty!!! Rozmowa ze mna tez nie ma sensu o czym ludzie sie ciagle i na biezaco przekonuja:)) I tak jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie rozmawiałoby nam się dobrze ze sobą, bo nie usiłowałybyśmy się wzajemnie przekonywać 😉

      Usuń
  2. )) brawo Kalina, brawo, wiem ile Cię to kosztowało kobieto oraz wiem w ogóle ile to kosztuje człowieka takie postawienie się w zasadzie i takie utrzymanie stanowiska ) brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nadal mnie to kosztuje. Cały czas. Że też... Och...

      Usuń
  3. Gratulacje! Sobie jako ściągawkę ten post wydrukuję - jesli mogę - i będę czytać przed każdą trudniejszą rozmową. Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja teraz odchorowuję tę rozmowę... Nie jest łatwo.

      Usuń
  4. ulala szacuneczek aż korci zapytać któż to był :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyzna. Mężczyzna, którego nie znam zbyt dobrze, przyszedł niespodziewanie do mojego domu, pouczać mnie w kwestiach podstawowych. Tfu. ;-)

      Usuń
    2. o boszzzz jeszcze to była rozmowa face to face ... to masakra. Dzielnaś!

      Usuń
    3. I wpuściłaś go???
      Czy to może był ksiądz po kolędzie?
      ;-)))

      Usuń
    4. Gorzej! Ksiądz po kolędzie najpierw wysyła umyślnych. Tu był atak z zaskoczenia 😉

      Usuń
    5. Uuuu,

      to obstawiam najgorszy kaliber: biuro wyborcze kandydata na radnego, tudzież innego kandydata na funkcję społeczną ;-)

      Usuń
  5. Ja jestem asertywna i takich milczeniem zawsze wyplosze :)
    Ale podziwiam twoja stanowczosc, bo rozumiem, ze go nie przekonalas, wiec kopalas sie z koniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To on się kopał z koniem. Próba przekonania mnie siłą do jakichś poglądów musiała się skończyć porażką...

      Usuń
  6. :) Jak by nie patrzec, kon byl :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dojrzałość jest wspaniała. Brawo Kalino, uczę się od Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":