czwartek, 15 stycznia 2015

współczuję

- Gdy byłam już piżamie, przypomniało mi się, że księgowa miała do mnie zadzwonić. A telefon został w samochodzie. Szybko się ubrałam i poszłam do samochodu.
- Współczuję...
- Jeszcze nie współczuj. W samochodzie okazało się, że telefonu nie ma... Przeszukałam schowki, półeczki, nawet podłogę pod siedzeniem. Nic. Załamana przyszłam do domu i gdy odwieszałam płaszcz do szafy zauważyłam, że telefon leży na komodzie...
- Współczuję...
- Jeszcze nie współczuj. Księgowa zadzwoniła, gdy byłam w samochodzie. Potem oddzwaniałam, ale ona rozmawiała z kimś innym i nie udało mi się z nią skontaktować...
- Współczuję...
- Nie współczuj. Po prostu dobij...

2 komentarze:

  1. Lubie czytać takie pocieszające historie. Nic tak nie wzmacnia człowieka, jak słabość bliźniego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam doktorat z szukania telefonu i habilitację z szukania kluczy i okularów... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":