czwartek, 22 stycznia 2015

biblioteki

- Zgubiłam książkę z biblioteki. Tak przynajmniej stwierdziła pani bibliotekarka, bo ja jestem pewna, że tej książki w domu nie było. Wściekła jak osa powiedziałam jej, że książka chyba mogła mi tylko wypaść w samochodzie, bo do domu jej na pewno nie przyniosłam.
- I co?
- I sprawdziłam w samochodzie. Leżała pod siedzeniem.
- Głupio...
- Poszłam oddać następnego dnia. Na szczęście była już inna bibliotekarka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miejsce na "myśli nieuczesane":